Formy życia społecznego w wielokulturowej Europie polsko-niemieckie introspekcje - Agnieszka Kołodziej-Durnaś
Wielokulturowość jest z jednej strony pewnym przyszłościowym projektem społecznym dla demokratycznych społeczeństw jednoczącej się Europy, ale z drugiej strony jest pewną praktyką społeczną, to są realne ludzkie zachowania w relacjach z "innymi". I właśnie ze względu na ten drugi aspekt wielokulturowości, a więc ze względu na ową praktykę społeczną, najlepiej widać postępy wielokulturowości w badaniach zbiorowości pogranicza. Tak się bowiem zwykle składa (choć nie jest tak zawsze bo zdarza się, że mniejszości kulturowe, religijne czy nawet narodowe mieszkają wewnątrz terytorium poszczególnych państw), że pogranicza są miejscem najczęstszych styczności z owymi "innymi". Badanie takich styczności ma długą tradycję w socjologii (by wspomnieć choćby G. Simmla), ale badanie na pograniczu polsko-niemieckim ma zawsze znaczenie dość szczególne.Odwołam się tu do mego własnego doświadczenia. Urodzony pod koniec 1945 roku w Małopolsce w świadomy sposób przeżyłem wszystkie powojenne etapy relacji polsko-niemieckich sam mając od lat 60-tych wiele, także serdecznych, kontaktów z mymi niemieckimi rówieśnikami. Ale przecież przez wiele lat przeszłość, i ta wcześniejsza, międzywojenna, i ta wojenna jakoś oddziaływała i na moje widzenie Niemców i na moje osobiste kontakty z konkretnymi osobami. Ba, miałem nieraz świadomość, jak moi przyjaciele niemieccy też odczuwają to obciążenie, mimo iż o wielu trudnych sprawach rozmawialiśmy bardzo szczerze i bardzo otwarcie. Od czasu wielkiej Jesieni Ludów w 1989 roku weszliśmy w inny typ relacji, relacji bardziej otwartych, ale też czasem brutalnie uświadamiających nam jak wiele spraw jest nadal bardzo skomplikowanych. Natomiast wejście Polski do Unii Europejskiej stanowiło nowy etap w tych relacjach. Pamiętam radość mego, od lat 60-tych przyjaciela, dziś lekarza w Dulmen, który mailował mi, że oto "wszystkie problemy się skończyły", jesteśmy razem w zjednoczonej Europie.Czy można więc powiedzieć, że ów projekt europejski - demokratycznych społeczeństw przenikniętych ideą wielokulturowości się zrealizował? W sferze deklaracji ogólnych tak -zgodziliśmy się przestrzegać tych zasad i to stanowi nasz wspólny kapitał do budowania przyszłości. Ale co z praktyka społeczną, co z niezliczonymi codziennymi relacjami miedzy Polakami i Niemcami? To właśnie, te relacje, dokonuje się bez przerwy na obszarach pogranicza i tutaj więcej warte są realia dnia codziennego niż ogólna akceptacja wspólnych wartości. A o relacjach codziennych decyduje bardzo wiele czynników, możliwość porozumiewania się, zrozumienia racji innych, warunki materialne ułatwiające bądź utrudniające częstotliwość tych kontaktów, znajomość instytucji społecznych w obu społeczeństwach, itd. Stąd właśnie owa praktyka społeczna realizacji zasady wielokulturowości jest tak wdzięcznym przedmiotem badań socjologicznych, ale i tematem trudnym, bo wymaga od badaczy dużej subtelności analizy.Wspomniałem moje doświadczenie osobiste bo często słyszy się opinię, że wielokulturowość jest pewnym ideałem, który w relacjach polsko-niemieckich zrealizować może dopiero młode pokolenie, nie mające już żadnych obciążeń z przeszłości. Nie podzielam takich opinii, choć trudno odmówić im pewnych racji. Z pewnością ci "późno urodzeni" nie będą mieli obciążeń wojennych swych rodziców, ale czy nie będą mieli innych, nowych obciążeń? Tego nie wiemy. Wiemy natomiast, że jedną z podstawowych zasad budowania dobrych relacji codziennych jest wzajemna wiedza o sobie. Im więcej Polacy wiedzą o warunkach życia, codzienności przeciętnego Niemca, o kłopotach i troskach sąsiadów zza Odry tym ich relacje z Niemcami będą bardziej autentyczne. To samo dotyczy wiedzy Niemców o warunkach codziennego życia Polaków. Taka wiedza usuwa też niebezpieczeństwo wzrastania roli stereotypów bo wiadomo, że stereotypy powstają najłatwiej tam, gdzie nie ma konkretnej wiedzy i własnego doświadczenia. Dlatego uważam, że nie trzeba czekać na wymianę pokolenia, a trzeba podejmować trud współpracy badawczej i ta książka wpisuje się właśnie w ten nurt badawczej współpracy uczonych niemieckich i polskich. Wierzę, że będą także następne takie książki i że po latach będziemy mogli powiedzieć, że uzupełniały one naszą wzajemną wiedzę o sobie, Niemców o Polakach i Polaków o Niemcach.