Astronomia dla początkujących - Hermann-Michael Hahn
Obserwacje nieba, czy astronomia miłośnicza, stanowią spore wyzwanie dla osoby początkującej. Bardzo wiele osób kupuje drogi sprzęt, ustawia na balkonie lub w ogródku, aby następnie zarzucić to nowe hobby całkowicie. Rozczarowanie wynika z faktu, że początkujący nie jest w stanie prawie nic znaleźć na niebie. Księżyc jest dość oczywistym, pierwszym obiektem w zakresie zainteresowania początkującego obserwatora, prostym do znalezienia - ale potem zaczynają się schody, jak mówił generał Wieniawa - Długoszowski do kompanów, wychodząc nad ranem z przedwojennej Adrii: "Panowie, skończyły się żarty, zaczynają się schody". Dość prostymi obiektami są najjaśniejsze planety: Jowisz, Saturn, Wenus, Mars. Wynika to z ich zazwyczaj dużej jasności. Jeśli coś świeci bardzo jasno, to istnieje wielka szansa, że jest to planeta. Jak jednak pójść dalej i znaleźć inne, trudniejsze obiekty gwiaździstego nieba? Istnieją zasadniczo dwa wyjścia z tej sytuacji. Niektórzy, zwłaszcza zamożniejsi obserwatorzy, unikają problemu poprzez zakup drogiego teleskopu z odpowiednim systemem naprowadzania na obiekt. Jest to bardzo wygodne rozwiązanie, dzięki któremu znajomość nieba jest praktycznie zbędna. Wydawałoby się, że jest to drogą królów, szybka autostrada do opanowania całego nieba. Zdania są na ten temat podzielone, jednak osobiście stoję na stanowisku, że jest to typowa droga niewolnika. Albowiem obserwator "wychowany" na systemach GO-TO staje się niewolnikiem teleskopów wyposażonych w nowinki techniczne i bez nich staje się całkiem bezradny. Co więcej, nie spotkałem się jak dotąd z lornetką z systemem naprowadzania, a należy pamiętać, że dobra lornetka jest równie miłym i ważnym instrumentem optycznym jak teleskop. Metoda alternatywna względem zakupu drogiego teleskopu na samym początku podróży w świat astronomii, nie jest specjalnie korzystna dla producentów i sprzedawców sprzętu astronomicznego. Jednak jest ona korzystna dla miłośnika astronomii, czyli drugiej strony transakcji kupna - sprzedaży, dlatego sprzedawcy niechętnie o niej wspominają. Oczywiście robią błąd - sprzedając teleskop myślą krótkowzrocznie, aby sprzedać, a nie by pomóc rozwinąć hobby w pełnym jego zakresie - tylko świadomy, zadowolony i doświadczony miłośnik astronomii jest klientem na lata. Ale to już taka specyfika wielu firm z różnych branż - sprzedać i zapomnieć. W naszej działalności staramy się być lepsi od konkurencji - ale czy nam się to udaje, musicie ocenić sami ··: -)·· Wracając do meritum problemu, początkujący miłośnik astronomii wcale nie potrzebuje teleskopu. W istocie teleskop będzie wręcz przeszkadzał w pierwszych tygodniach lub nawet miesiącach zgłębiania astronomii i nieba gwiaździstego. Oczywiście, każdy z nas posiada mniej lub bardziej rozwiniętą wadę niecierpliwości, która zdecydowanie utrudnia właściwy rozwój hobby astronomicznego. Ale wyobraźmy sobie modelową sytuację, jak optymalnie wykorzystać czas i pieniądze by dobrze poznać nocne niebo. Otóż na początek wystarczą oczy i lepszy lub gorszy atlas nieba. Może to być obrotowa mapa nieba, może być mapka z czasopisma popularno-naukowego (jest ich kilka, drukujących comiesięczne raporty, "co w niebiosach piszczy") lub wydrukowany atlas komputerowy, którego kartki A4 wkładamy w segregator (w koszulki plastikowe) lub bindujemy. Przyda się także niewielkiej mocy latarka diodowa (LED) dająca czerwone światło. Teraz wystarczy wyszukać dość ciemne miejsce, z dala od lamp i spojrzeć w niebo. Wbrew pozorom bardzo ciemne niebo nie jest najlepszym rozwiązaniem dla początkujących. Musi być ciemne na tyle, by było widać najjaśniejsze gwiazdy, natomiast warunki "idealne" tylko utrudniają życie początkującym. Po prostu nasze oczy też muszą nauczyć się rozpoznawać gwiazdy jaśniejsze i ciemniejsze, a cywilizacyjnie jesteśmy coraz bardziej oddaleni od ciemności - wszędzie światła, lampy, elektryczność. W warunkach umiarkowanych widzimy tylko najjaśniejsze gwiazdy - i bardzo dobrze. Bowiem naszym pierwszym celem będzie zapoznanie się z najjaśniejszymi gwiazdami i najważniejszymi gwiazdozbiorami. Bez tego ani rusz. A gdy jest za dużo, trudno widoczne punkty na niebie połączyć w wyimaginowane kształty gwiazdozbiorów. Trudno precyzyjnie powiedzieć i opisać jak nauczyć się rozpoznawania gwiazdozbiorów w takim artykule. Dużo łatwiej poprosić kogoś zaznajomionego, choć trochę z niebem. Samemu też oczywiście można dojść do daleko idącej wprawy. Ważne jest by znaleźć jakiś punkt zaczepienia, charakterystyczny punkt na niebie. Przykładowo może to być Wielki Wóz, czyli fragment gwiazdozbioru Wielkiej Niedźwiedzicy. Teraz z pomocą atlasu nieba (lub lepiej nawet - obrotowej mapy nieba, ustawionej na daną datę i godzinę według instrukcji zazwyczaj załączonej do takiej mapy) oraz czerwonej latarki do oświetlania map szukamy sąsiednich jasnych gwiazd, próbujemy złożyć to, co widzimy w narysowane w atlasie kształty gwiazdozbiorów. Trochę czasu to zajmuje i wymaga cierpliwości zwłaszcza, że niebo w różnych porach roku i różnych częściach nocy wygląda inaczej, na skutek dwóch równoczesnych ruchów kuli ziemskiej - obrotowego ruchu ziemi wokół własnej osi oraz obiegowego po orbicie dookoła Słońca.