Arthur i Wanda Tom 1 i 2 1928 r. - Maryla Wolska
Arthur i Wanda. Dzieje miłości Arthura Grottgera i Wandy Monné. Listy-pamiętniki, ilustrowane licznemi, przeważnie nieznanemi dziełami artysty.
T. 1: 484 str.
T. 2: 367 str.
"Kiedy patrzycie na gwiaździste niebo i widzicie wysoko nad ziemią wiecznie świecące Plejady, czy nie czujecie strasznego zimna otchłani wszechświata? Takim to chłodem gwiazd wysokich zionie i sława wielkich ludzi. Niemiłosierne, metafizyczne zimno zbratane z marmurowymi pomnikami nie jest jednak odpłatą wystarczającą przyszłych pokoleń dla ludzi, którzy żuli przecie naprawdę i całem ciepłem własnego serca darzyli ich ojców i wspólną, żywą ciągle matkę: ojczyznę. - A im więcej swoim dali ze siebie, tem większa od swoich wtedy dzieje im się krzywda. Jeżeliśmy się zdecydowali tutaj na naruszenie tajemnicy listów prywatnych, i to takich listów, podając je w pełnem brzmieniu, to w tej tylko myśli, aby tę krzywdę umniejszyć. W tej myśli, aby poznając Arthura Grottgera takim, jakim naprawdę był, można go było pokochać, pokochać za to, że ani głód, ani mróz, ani codzienny wiatr w oczy, anie opuszczenie, ani zaden, najbardziej gorzki zawód nie potrafiły jego i jego dobrej woli przełamać. Że nie znał fałszu i kłamstwa, nie zawiódł nigdy przyjaźni i nie zdradził zaufania, że szanował tradycyę, zachował wysokie poczucie honoru i dumy narodowej, że go w największym niedostatki nie opuściła nigdy pierwsza myśl o drugich, że w pełnym rozmachu twórczym bez cienia zawiści miał zawsze podziw dla innych i zachwyt dla cudzej pracy i że do końca po najcięższem, a przecie tak bujnem życiu, dochował czystej, dziecinnej wiary w ideał. Niechże Polska duszę tego apostoła pokoju i tego rycerza, dziś, w sześćdziesiątą rocznicę jego zgonu weźmie pomiędzy żywych, i niech się o nią stanie bogatszą". (Michał Pawlikowski, Prolog)