Wrangham R., - Demoniczne samce, BMW - R. Wrangham
Książka Wranghama i Petersona "Demoniczne samce" nosi podtytuł "Małpy człekokształtne i źródła ludzkiej przemocy", wskazujący na kierunek poszukiwań korzeni agresji występującej pomiędzy ludźmi. Rozważaniom na ten temat już od czasów starożytnych towarzyszy pytanie, czy źródeł agresji należy szukać w biologicznej naturze człowieka czy też w naszej kulturze, w tradycji, wychowaniu i warunkach życia. Każdy z tych, przeciwstawnie sytuowanych poglądów, ma swoich licznych wyznawców nie tylko w postaci szkół filozoficznych czy religijnych, ale również w dyskusjach toczonych w naszych domach nie przy okrągłym, lecz świątecznym czy imieninowym stole. Każdy z poglądów obciążony jest pewnym wartościującym stygmatem. Pogląd, że skłonność do agresji jest dziedziczona biologicznie, uważany jest za pesymistyczny, gdyż taką, ewentualnie udowodnioną skłonność utożsamia się z jej nieuchronnością, w dodatku niejako usprawiedliwioną tym naturalnym pochodzeniem. Pogląd przeciwny uchodzi, nie wiedzieć czemu, za optymistyczny. Przypisując źródła agresji kulturze, idealizujemy biologiczną przeszłość człowieka. Dowodzi to, że świat zwierząt jest tej, bezinteresownej, zbrodniczej, agresji pozbawiony, że istniał kiedyś (kiedy?), gdzieś (gdzie?) złoty okres, kiedy człowiek był jeszcze niewinny, bo bliższy swej naturze. Tego rodzaju myślenie jest tak rozpowszechnione, że zilustrowanie go nie nastręcza najmniejszych trudności. Oto przykład wypowiedzi francuskiego filozofa Luca Ferry'ego z jego książki "Człowiek-Bóg czyli o sensie życia":"...zwierzęta nie są złe we właściwym sensie tego słowa, nawet jeśli zadają swoim pobratymcom najgorszy ból...." i dalej "Zwierzęta zachowują się w sposób przewidywalny i uregulowany, by nie rzec: ściśle określony... natomiast człowiek jest w najwyższym stopniu istotą antynaturalną lub dokładniej jedynym bytem naturalnym (ponieważ jest on także istotą zwierzęcą), który nie jest zaprogramowany przez naturę, lecz może się jej przeciwstawić." Wróćmy do książki Demoniczne samce, do trudnych i odważnych badań, obserwacji i wniosków zebranych i podsumowanych przez autorów. W świetle tych badań upada ostra dychotomia pesymistycznej i optymistycznej wizji źródeł agresji człowieka. Agresja człowieka, podobnie jak niektórych jego zwierzęcych pobratymców, jest zaprogramowana przez naturę, ale też człowiek może i powinien się jej przeciwstawić. Piszę o odwadze autorów, gdyż są oni świadomi groźnych społecznych skutków niewłaściwego zrozumienia lub interpretacji przedstawionych przez nich badań i wniosków. Czy nie jest paradoksem, że groźne dla społeczeństwa mogą być nie tylko skutki badań atomistów czy genetyków, ale również obserwacji szympansów? Gdzie więc należałoby postawić postulowaną przez wielu, nie bez racji i powodów, granicę nieskrępowanej wolności nauki? Namawiam do przeczytania tej książki nie tylko ze względów poznawczych, ale i praktycznych. Każdy z nas miewa do czynienia ze stadnymi zachowaniami ludzi, nie tylko na stadionach czy zabawach na przedmieściu, czasem również w parlamentach czy na konferencjach naukowych. Każdy widział - chociażby w relacjach mediów- zachowania, których nie potrafi wytłumaczyć sobie w żaden sposób: przemoc, agresję, bestialstwo, zbrodnię. Niejeden z nas sam zachował się kiedyś w sposób, którego nie spodziewał się po sobie. Przeczytajmy tę książkę, gdyż jest w niej duży kawałek prawdy o nas samych. Warto, nawet jeśli ta prawda nie jest bardzo przyjemna. Na koniec chcę się przyznać do przykrości, z jaką czytałem te fragmenty książki, które demitologizują publikacje Margared Mead, którą, widząc jak często jej cytowana - uważałem za jedną ze świętych antropologii. Cóż, i w nauce spotykamy się agresją młodych wobec autorytetów...