Solidarność - 500 pierwszych dni -
Pierwszy podziemny komiks, "Solidarność – 500 pierwszych dni", ukazał się w październiku 1984 roku. Na pomysł jego stworzenia wpadł dwa lata wcześniej internowany działacz „Solidarności” Wojciech Starzyński, z zawodu lekarz weterynarii. W pierwotnym zamyśle miała to być książeczka dla dzieci przypominająca od strony formalnej "Przygody Koziołka Matołka". Jej celem było przybliżenie młodemu czytelnikowi historii niezależnego związku zawodowego. O szczegółach wydania komiksu Starzyński dyskutował ze swoim współpracownikiem Andrzejem Witwickim. Wspólnie też poszukiwali rysownika. Wybór padł na Jacka Fedorowicza, dobrze znanego autora programów satyrycznych w radiowej Trójce, aktora komediowego i konferansjera. A także – o czym mało kto wiedział – dyplomowanego malarza po sopockiej ASP. Nie bez oporów przyjął propozycję wykonania rysunków. Opracowanie scenariusza powierzono Janowi Markowi Owsińskiemu, historykowi dokumentującemu działalność „Solidarności”. Długie rozmowy doprowadziły do zmiany koncepcji: postanowiono stworzyć komiks dla dorosłego odbiorcy. Komiks, którego fabuła zbudowana by była na autentycznych wypowiedziach ludzi uczestniczących w historycznych wydarzeniach. Ograniczenia w dostępie do papieru i materiałów poligraficznych sprawiły, że postanowiono przedstawić półtoraroczną działalność „Solidarności” zaledwie na 16 stronach. Prace nad komiksem trwały kilka miesięcy. Gotowe plansze trafiły do małżeństwa Alicji i Franciszka Postawków z podwarszawskiego Konstancina. Byli oni właścicielami prywatnej drukarni i w konspiracji, nie pytając cenzorów o zgodę, wydrukowali pierwszy nakład komiksu "Solidarność – 500 pierwszych dni". Spod prasy wyszło wówczas od 1500 do 2000 egzemplarzy. Nazwisk autorów, co nie dziwi, nie ujawniono. Jako wydawca figuruje tajemniczy Zespół „4R”. Komiks na tle innych wydawnictw drugiego obiegu prezentuje się całkiem okazale. Ukazał się w formacie zbliżonym do A4, za jakość druku należy się podziemnym drukarzom pochwała. Ilustracje i obfity, drobny tekst bez trudu można oglądać i czytać. Przednia okładka, prócz tytułu i kilku kadrów, zawiera adnotację „Wszystkie dialogi w tej opowieści są fragmentami autentycznych wypowiedzi”. Wewnętrzne strony okładek zajmują dokumenty programowe związku: 21 postulatów, Program NSZZ „Solidarność”, Stanowisko radomskie. Na ostatniej stronie można znaleźć niewielkie portrety występujących w tekście osób, ich nazwiska i numery stron, na których się pojawiają. Ułatwia to znacznie, zwłaszcza teraz, po trzydziestu latach, lekturę komiksu. Akcja rozpoczyna się 7 sierpnia 1980 roku, gdy zwolnienie z pracy Anny Walentynowicz doprowadziło do strajku w Stoczni Gdańskiej. Przed pierwszym kadrem umieszczono krótki tekst wprowadzający: „Jest to historia zwykłych, prostych ludzi – pracowników – którzy odwagą i rozwagą działania odmienili ducha narodu. Jest to historia »Solidarności« – rewolucji, która nie niszcząc ani jednego życia, rozpoczęła nowy rozdział walki Polaków o wyzwolenie”. Słowa nieco patetyczne, ale prawdziwe. Na kolejnych stronach spotykamy bohaterów tamtych dni. Wielu z nich gości dziś na czołówkach gazet, wielu odeszło w zapomnienie. Jest tu Lech Wałęsa, są Andrzej Gwiazda i Bogdan Lis, Anna Walentynowicz, Bronisław Geremek, Tadeusz Mazowiecki, Leszek Balcerowicz, Zbigniew Romaszewski, Jacek Kuroń, Karol Modzelewski, Adam Michnik, Władysław Frasyniuk, Jan Olszewski. Trudno uwierzyć, że stali wtedy w jednym szeregu i mówili jednym głosem. Fedorowicz nie neguje opinii, że komiks pokazuje wyidealizowany obraz „Solidarności”. W wywiadzie dla miesięcznika „Mówią wieki” (nr 8 z 2000 r.) stwierdził: „Oczywiście... Przecież myśmy byli propagandzistami słusznej sprawy w czasie wojny”. W tym samym miejscu przyznał, że rysując, trzymał się podstawowej zasady: „nasi – piękni, oni – brzydcy!”. I dodał: „Jaruzelski jest absolutnie najohydniejszy, jak tylko mogłem narysować”. Historia opowiedziana w komiksie kończy się o północy 13 grudnia 1981, gdy nagle zamilkły telefony i teleksy. Wprowadzono stan wojenny. W ostatnim kadrze umieszczono cytat z wypowiedzi Stefana kardynała Wyszyńskiego ze stycznia 1981 roku: „Zachowajmy nadzieję, bo proces rozszerzania wolności narodu i budzenia się świadomości sumienia narodowego już się rozpoczął. Jest ziarnem rzuconym w glebę, które wyda owoc stokrotny”.