Rowlands Mark - Filozof i wilk - Mark Rowlands
Autobiograficzna powieść o filozofie, który serdecznie zaprzyjaźnił się z wilkiem. Z wzajemnością. Wilk udziela mu lekcji życia, wyciągniętych z jego konkretnej, upartej obecności. Jest wewnętrznym aspektem bohatera, jego alter ego, gdyż Mark Rowlands uważa, iż są takie myśli, które mogą się pojawić tylko pomiędzy nim a wilkiem, w przestrzeni wilczej wolności. Mark kupuje szczeniaka u wilczego hodowcy i od tej pory towarzystwo ludzi schodzi na drugi plan. Stają się obaj prawdziwą jednością przeciwieństw zwierzęco – ludzkich. Powinni być polecani w podręcznikach psychologii jako wzorcowy model jednoczenia przeciwieństw, który prowadzi do rozwoju obu stron. Uczą się wzajemnie od siebie swoich odmiennych właściwości, poznają nawzajem swoje istnienia. Wilk staje się trochę człowiekiem, a człowiek wilkiem. Czerpią z siebie energię, nie krzywdząc i nie raniąc, wędrują razem przez życie powiązani tajemniczym węzłem pokrewieństwa, mimo zewnętrznej odmienności. Po jakimś czasie wilk chodzi już ze swoim panem na zajęcia uniwersyteckie i odtąd obaj nie odstępują się na krok. Aż do śmierci. Do czeluści najgłębszego cierpienia i twardego, ostrego, wyjącego bólu.
Zanim to jednak nastąpi, spędzą ze sobą 11 lat zgodnego, pełnego miłości życia. Zaczyna się od tresury, która jest niezbędną fazą w relacji pomiędzy wilkiem a człowiekiem, aby można było od razu ustalić zasady współistnienia i wyznaczyć hierarchię: kto kim jest w tym związku. Mark rozpoczyna szkolenie wilka metodą Koehlera, która nie polega na próbie sił, bo nie chodzi o to, by zwierzę czuło się przegrane. Psa lub wilka trzeba przekonać za pomocą tej metody, że posłuszeństwo jest jedynym jego wyborem, tresura więc musi mieć w sobie spokojną, bezwzględną nieuchronność. Zrobisz to, czego wymaga sytuacja, a ta nie pozostawia wyboru – tak mówią zasady. Treser jest wtedy wychowawcą, gdy pomaga psu czy wilkowi zrozumieć, jakie są wymogi rzeczywistości. Najpierw musi jednak sam wczuć się w psychikę zwierzęcia, wejść w jego skórę, trzymając się przy tym bezlitośnie swojego planu zmuszającego wilka do kooperacji. Kiedy wilk wie dokładnie, czego się od niego oczekuje, a czego zabrania, zwiększa to jego pewność siebie i panowanie nad sobą. Zgodnie z brutalną zasadą Nietzschego, że ci, którzy nie potrafią narzucić sobie dyscypliny, szybko stwierdzą, że znalazł się ktoś inny, kto zrobi to za nich. „Dyscyplina nie jest przeciwieństwem wolności, wręcz przeciwnie, to ona sprawia, że najcenniejsze formy wolności stają się możliwe.”
Dzięki tresurze, Brenin, bo tak się nazywał wilk, nauczył się języka ludzkiego świata i otrzymał w ten sposób ludzką wolność. Znajomi Marka wielokrotnie zarzucali mu, że rzeczą wilka jest przebywać na wolności i polować. Brenin jednak nie urodził się na wolności, więc dostał szansę od losu, zgodną z jego przeznaczeniem. Tak twierdził Mark, polemizując nie tylko z opinią otoczenia, ale również z tezą egzystencjalisty – J. P. Sartre’a, który uważał, że tylko dla ludzi istnienie ma pierwszeństwo przed istotą. Tylko ludzie muszą tworzyć swój byt, wybrać, w jaki sposób chcą przeżyć swoje życie i dlatego są skazani na wolność wyboru, co może okazać się łaską lub przekleństwem. Inne istoty mogą natomiast robić to, do czego zostały stworzone. Zatem wilk, wg tej tezy, nie może wybrać swojego sposobu istnienia. Autor powieści podważa tę myśl, zastępując ją koncepcją egzystencjalnej elastyczności, bo dlaczego zwierzęta miałyby być niewolnikami swojego dziedzictwa biologicznego. Wilk też ma zdolność adaptacji, podobnie jak człowiek i może grać kartami losu.
W dalszej części opowieści filozof porównuje dwa gatunki: małpy i wilki, próbując określić jedno istnienie wobec drugiego, we wzajemnym kontekście. Otóż okazuje się, że małpy mają większe mózgi od wilków, gdyż w grupie małp pojawiła się z biegiem ewolucji zdolność manipulacji swoimi towarzyszami i wykorzystywania ich. Jest to, mówiąc prosto, zdolność do oszustwa. I do rozpoznania, że zostało się oszukanym, czego konsekwencją jest wzrost małpiej inteligencji napędzanej imperatywem, by oszukiwać, lecz nie zostać oszukanym. Życie w grupie daje małpom jeszcze inną możliwość – sojuszy z kolegami i spiskowania przeciwko innej grupie. Ta forma makiawelicznej inteligencji osiąga swój szczyt w osobie króla małp człekokształtnych, czyli homo sapiens. Jest to najbardziej prymitywna podstawa, na której rozwinęły się inne formy wzajemnego obcowania wśród ludzi i małp, czyli empatia i czułość jako społeczne spoiwo. Dużo później w świecie ludzkim pojawiły się intelektualność i kreatywność artystyczna jako wysublimowanie i przekształcenie pierwotnej podstawy.
Małpy są uzależnione od seksu i przemocy, dlatego mają dużo większą motywację do spiskowania i oszukiwania niż wilki. Wilk szczęśliwy uprawia seks raz lub dwa razy do roku, a wiele wilków w ogóle nie kopuluje i nie widać, by za tym tęskniły. Nie ma więc powodu do spiskowania, żeby zdobyć smakołyk. Wilk poza tym całym swoim ciałem mówi prawdę.
Na zdolności zaś małp do oszustw rozwinęło się ludzkie zło
! Uwagi:
Okładka lekko zarysowana, zakurzona. Brzeg książki lekko zakurzony.