Kultura odrodzenia we Włoszech, 1939 r. - Jakób Burckhardt
Książka Jacoba Burckhardta jest dziś zaliczana do bezwzględnej klasyki, nie tylko jeśli chodzi o dzieła poświęcone Odrodzeniu, ale również historii kulturowej jako takiej. Kiedy po raz pierwszy ukazała się w 1860 r., nie wzbudziła należytego rezonansu – w pełni doceniono ją dopiero w następnym stuleciu. Z tego powodu można się czasem spotkać ze stwierdzeniem, że szwajcarski badacz wyprzedził swoją epokę, współtworząc nowy nurt – historię kulturową. Tym różni się ona od historii kultury, że traktuje na temat dowolnych w zasadzie zjawisk analizowanych przez pryzmat istniejących w danym czasie nurtów kulturowych, w przeciwieństwie do drugiej z wymienionych, która dotyczy wytworów tychże. Burckhardt zaproponował więc nowatorski jak na ówczesne czasy sposób interpretowania zjawisk historycznych, zapewniając sobie w ten sposób poczesne miejsce w galerii sław naukowych.
Burckhardta nie interesowały procesy polityczno-militarne, żonglowanie datami i poszukiwanie „faktów”. Zamiast tego starał się zrozumieć mentalność renesansowych Włochów. Dużo uwagi poświęcił otoczeniu społecznemu artystów, choć zdawał sobie sprawę, że wobec wielości powiązań jego dzieło pozostało niepełne i będzie wymagało w przyszłości uzupełnienia. Sam zresztą nosił się z pomysłem napisania książki, w której scharakteryzowałby rozwój nurtów artystycznych występujących w Odrodzeniu, ale zamiaru tego nigdy nie zrealizował.
Treść książki dotyczy ludzi żyjących w XV i XVI w., i choć autor nie podjął się wskazania od którego momentu możemy mówić o Renesansie, to bardzo wyraźnie przeciwstawił go wcześniejszej epoce, którą utożsamiał z ciemnotą i zacofaniem. Dzięki staraniom dwudziestowiecznych historyków, głównie pochodzenia francuskiego, tę nazbyt jednostronną opinię udało się w dużej mierze złagodzić, ale nie można zapominać o klimacie intelektualnym, w którym przyszło tworzyć Burckhardtowi. Kres epoki widział w ugruntowaniu się kontrreformacji i dewastujących skutkach wojen włoskich (1494–1559). Prawdopodobnie stało się tak, ponieważ utożsamiał renesansowy humanizm ze stworzeniem odpowiedniej przestrzeni wolności dla jednostki. W tym kontekście warto sięgnąć po książkę Haliny Manikowskiej pt. Nadzór i represja. Władza i społeczeństwo w późnośredniowiecznej Florencji, pozwalającą lepiej zrozumieć procesy, o których pisał m.in. Niccolò Machiavelli, a jednocześnie nieco zweryfikować poglądy Burckhardta.
Tytuły poszczególnych części dobrze określają przedmiot zainteresowań Szwajcara: „Państwo jako dzieło sztuki”, „Rozwój jednostki”, „Odrodzenie starożytności”, „Odkrycie świata i człowieka”, „Życie towarzyskie i uroczystości”, „Obyczaje i religia”. Bardzo interesująco prezentują się rozważania na temat sposobów komunikacji, również tej niewerbalnej. Szczególną wartość posiadają też rozważania na temat postaw religijnych i moralności, pozwalające zerwać z uproszczoną wizją społeczeństwa skupionego na człowieku w duchu racjonalności, na rzecz nadania działalności Girolamo Savonaroli czy Inkwizycji szerszego, a przez to bardziej zrozumiałego kontekstu. W wielu miejscach prowadzi to do kluczowej kwestii, a mianowicie stosunku państwa do obywatela, rządzących do poddanych, ogółu do jednostki. Burckhardt nie sięga przy tym po analogie do współczesności, dzięki czemu jego wywody są pozbawione ahistorycznych interpretacji. Można jedynie trochę żałować, że treść większości zachowanych źródeł sprawia, że głównymi bohaterami narracji stali się przedstawiciele patrycjatu i tzw. wybitne jednostki, ze szkodą dla uzyskania bardziej złożonego obrazu. Tłumy są często bezimienne i pozbawione sprawczości. Także u Burckhardta.