Księga Całości 6 Tomów - Feliks W. Kres
Przyznam szczerze, że do rodzimego fantasy nigdy przekonany nie byłem, nigdy nie wiadomo cóż może się trafić. Zanim, bowiem zagraniczne dzieła trafią na nasze półki zdążą już sobie wyrobić renomę na świecie, a i poprzez decyzje wydawnictw wiele miałkich powieści się przesiewa. Dlatego też do „Księgi Całości” podszedłem ostrożnie. Zaintrygowały mnie opinie mówiące, że jest to najmroczniejszy i najbrutalniejszy polski cykl fantasy. Byłem ciekaw.
Pierwsze wrażenie było… nienajlepsze. Nie tego szukam w fantasy. Bardziej chyba interesują mnie barwne światy, ciekawa magia, przygody. Choć to często wiąże się ze sztampową fabułą „od zera do bohatera”, więc z chęcią sięgam po książki z innowacyjnymi pomysłami. U Kresa zaś na początku widać tylko wojnę, wojnę i jeszcze trochę wojny. Powieść militarystyczna pełną gębą, opisy ruchów wojsk, manewrów, podchodów i zasadzek ciągle i wciąż. Okraszone pewną dozą polityki. Ale taka właśnie jest północna granica, tam trwa wojna z alerskimi plemionami. Trup ściele się gęsto po obu stronach, autor bowiem nie szczędzi nikogo, taka jest wojna i koniec. Jest to na swój sposób minus bowiem ciężko przyzwyczaić się do któregoś z bohaterów, kiedy może się okazać, że po udanej akcji kiedy wszystko powinno skończyć się dobrze kogoś trafia zbłąkana strzała. Ale nigdy nie znasz dnia ani godziny. Pierwszy tom jest jednak krótki, zaciekawiony wizją Kresa postanowiłem chwycić za kolejne. Im dalej w las tym więcej drzew jak to mówią, zatem do bitew dochodzi polityka. Dwa aspekty fantasy, które w takich ilościach wprost „uwielbiam”. Jednakże pod płaszczykiem militarystyki i polityki kryje się coś znacznie wspanialszego. Ale o tym później.
Najbardziej intrygującym elementem „Księgi Całości” jest chyba fakt, że po 4 tomach (wydanych w 6 częściach) nadal tylko podejrzewam dokąd zmierza autor i co jest ostatecznym celem powieści. Każdy tom to osobna historia, z innej części Szereru. Armektańczycy podbili wszystkie ziemie, stworzyli prowincje, Dartan, Grombelard i Garre. Zapanował wieczny pokój, a okazyjne walki toczy się jeszcze tylko przy północnej granicy, za którą na niewielkim skrawku kontynentu rządzi inna, niepojęta siła – Aler. Każda część cyklu to inna opowieść, inni bohaterowie, inna część wiecznego cesarstwa. Czasem słyszymy o tych, których losy śledziliśmy wcześniej, lub docierają do nas echa wydarzeń z poprzednich części, ale akcja zawsze skupia się na nowej historii. Bohaterowie zaś są bardzo prawdziwi, ludzcy. Zazwyczaj to zwykli ludzie w nie zawsze zwykłych okolicznościach. I choć wydawać by się mogło, że przeznaczone im są czyny, których echa dotrą do innych prowincji, a może nawet zatrzęsą całym wiecznym cesarstwem, to są oni tylko ludźmi. Zawsze mogą się potknąć i nie sprostać celom, które sobie wyznaczyli. Na uwagę zasługuje szczególnie brak podziału na dobro i zło. Choć toczą się tu nieustanne bitwy nie można jednoznacznie określić po czyjej stronie stoi racja. Obie strony mają swoje racje, słuszne racje i ideały, dla których się poświęcają i za które giną. Warto jeszcze wspomnieć o tym, iż pod niebem szereru poza ludźmi rozumem zostały obdarzone koty i sępy. O ile o tych ostatnich naprawdę niewiele wiadomo, o tyle koty są niezwykle interesujące. Nie będę tu się o nich rozpisywał, sami możecie je poznać, jednakże muszę przyznać, że zostały stworzone niezwykle prawdziwie. Ich charakter i zasady, którymi się rządzą, motywy postępowania, sposób prowadzenia rozmów wszystko to jest tak odmienne od ludzi, a jednocześnie tak naturalne i prawdziwe. Są niewątpliwym atutem tej serii.
Pod pozorem zupełnie niezwiązanych ze sobą historii pełnych bitew i polityki Kres przedstawia nam spójny obraz Wiecznego Cesarstwa. Z rozmów i opisów wyłania się powoli struktura cesarstwa i jego prowincji, struktura wojska, polityka cesarstwa i jego prowincji, wierzenia i obyczaje poszczególnych ludów, ich historia i kultura. Jednym słowem poprzez te historie autor przedstawia nam wykreowany przez siebie świat, niezwykle szczegółowy i spójny świat. Tak przynajmniej mnie się wydaje, bowiem nie znalazłem tu innego punktu wspólnego dla wszystkich części, który wiódłby nas do jakiegoś konkretnego, szczególnego momentu bądź wydarzenia pod koniec serii. Niestety niedane mi chyba będzie przekonać się czy moje podejrzenia są słuszne. Od dawna o Kresie nic się nie słyszało, a wydawnictwo już jakiś czas temu umieściło podobno notkę, iż autor zrezygnował z pisania. Pod znakiem zapytania stoi, więc wydanie 3 tomowej części „Wieczne Cesarstwo”. Być może coś się zmieni, mam taką nadzieję bowiem jest to seria niezwykła, choć tylko dla wybranych. Nie każdemu szczególny styl Kresa przypadnie do gustu. Ja osobiście cenię wartościową fantastykę nawet jeśli jej treści niezbyt wpasowują się w moje gusta. Dlatego też polecam wszystkim tym, którzy szukają czegoś odmiennego.
Obecnie liczę na nowe wydanie „Porzuconego Królestwa” i „Tarczy Szerni” jeśli się ukażą, na pewno uzupełnię opinię po ich przeczytaniu. Jeśli zaś nie, będę musiał wymienić nowe wydanie na stare, w którym te tomy się ukazały, ale to już plany dalekosiężne.
Porzucone Królestwo 2002 r 381 str
Tarcza Szerni 2005 r 298 str
Pani Dobrego Z naku 2001 r 753 str
Grombelardzka Legenda 2000r674 str
Północna Granica 2000 r 237 str
Król Bezmiarów 2000r 477 str