Krzemińska Agnieszka - Miłość w starożytnym Egipcie - Agnieszka Krzemińska
Książka, skierowana do szerokiego kręgu odbiorców, ukazuje pewien aspekt staroegipskiej kultury rzadko poruszany w literaturze popularnonaukowej, mimo że niezwykle istotny. Miłość i zarazem seks (Egipcjanie nie uważali go za coś z natury grzesznego, chociaż ich obyczajowość bynajmniej nie była pod tym względem pozbawiona norm etycznych) zajmowały wiele miejsca w życiu ówczesnych mieszkańców kraju nad Nilem. Religia egipska znała liczne bóstwa opiekujące się głównie (lub nawet wyłącznie) tą dziedziną egzystencji. Mówiły o niej poezja, opowiadania, teksty mądrościowe, znamy ją z reliktów korespondencji. Wiersze, nauki mędrców i listy przekazują nam fascynujący obraz miłości młodych zakochanych, miłości rodzinnej, a także miłości postrzeganej jako niszcząca, groźna namiętność, mówią też sporo o kobiecie i o tym, jak widziano wówczas jej rolę oraz pozycję społeczną. Możemy także dowiedzieć, jak Egipcjanie usiłowali zjednać sobie wzajemność czarami, zaklęciami czy innymi praktykami magicznymi. Każdy miłośnik kultury starożytnego Egiptu znajdzie tu coś interesującego.
Trochę się zmieniło od tamtych czasów. Z biegiem lat zmienia się też spojrzenie na samą archeologię. Już co prawda nie zamalowujemy nagości na antycznych obrazach, ale nadal poważne zajmowanie się erotyką w dziedzinach innych niż seksuologia wydaje nam się często wyrazem niezdrowych fascynacji samego badacza. Nie ma to poważniejszych tematów? Erotyka, tracąc swą pierwotną naturalność, schodząc do podziemi tabu, zagubiła też gdzieś powagę. Pozostając podskórnie istotna - paradoksalnie utraciła rangę jako temat. Zapewne dlatego Agnieszka Krzemińska w swojej "Miłości w starożytnym Egipcie" zastrzega we wstępie, że nie chce się w tej książce zajmować jedynie seksem, ale przede wszystkim miłością w postaci czystej i uduchowionej. Autorce przyświeca cel szczytny - dyskusja ze stereotypem grzesznych starożytnych Egipcjan; chce autorka pokazać ich jako ludzi "współczesnych inaczej", uderzająco podobnych do nas.
Seks i religia
Według Krzemińskiej i jej źródeł najwyższą wartością tamtego świata była rodzina, małżonkowie niechętnie się rozwodzili, za to uwielbiali dzieci, które traktowali jako stworzenia niewinne przynoszące domowi ciepło i radość. Oddawszy jednak Bogu, co boskie... - erotyka, proszę Państwa, wyłazi z wielu zakamarków tej książki, jej egipskie niuanse wyraźnie autorkę fascynują. Trudno się zresztą dziwić, bo mnóstwo tu rzeczy naprawdę interesujących (po szczegóły zapraszam do książki). Próba pogodzenia duchowej i seksualnej sfery prowadzi autorkę do następującej konstatacji: "Seks i religia w kulturze staroegipskiej stanowiły jedność - pisze. - Od zachowania potencji zależało przecież życie wieczne, a wszystko, co miało związek z zaświatami, urastało do rangi świętości".
A co po nas zostanie?
"Miłość w starożytnym Egipcie" to książka dla szerokiego grona odbiorców. Naukowe fakty są podane prostym, czytelnym językiem. Mimo że Krzemińska starała się pisać nie tylko o sferze, której patronują bogowie płodności, to spragniony rewelacji czytelnik też będzie zadowolony (o dreszcze przyprawiają opisy preferowanej wówczas antykoncepcji). Choć mowa tu np. o erotycznych graffiti, znaleźć można pełno cytatów dosadnie opiewających kobiece wdzięki - książka daleka jest od efekciarstwa i stara się przede wszystkim oddać sprawiedliwość mieszkańcom ówczesnego Egiptu. Autorka jest nie tylko naukowcem, ale i publicystką stale obecną na łamach "Polityki" i "Świata Nauki". Połączenie temperamentu i dociekliwości poważnego badacza z rzadką umiejętnością opowiadania historii sprawia, że jej książkę czyta się świetnie.
Poza tym wydaje się niezwykle prawdopodobne, że większość zawartych tu uogólnień będzie można żywcem przepisać do pozycji "Miłość w starożytnej Europie", którą pewnie za jakieś trzy tysiące lat ktoś o nas napisze. Tylko czy o nas warto będzie pisać?
! Uwagi:
Oprawa delikatnie zarysowana. Brzegi stron lekko zakurzone.