Grupa bojowa Krybar w walce o Powiśle - Krzysztof Boruń
Dopiero na kilka dni przed wybuchem Powstania, kiedy wiedziałem już, że zanosi się na poważną operację, przypadkowo spotkałem jednego ze znajomych kolegów, który zapytał mnie, czy mam łączność konspiracyjną. Powiedziałem, że chwilowo nie mam. On zaproponował mi wtedy wejście do oddziału, który przygotowywał się już do Powstania. Była to druga połowa lipca. I w ten sposób trafiłem do Zgrupowania "Krybar" walczącego później w Powstaniu na Powiślu.
Znalazłem się na terenie Powiśla jako żołnierz III Zgrupowania "Konrad", którego dowódcą był por. "Konrad" Niewiadomski" (Julian Szawdyn), a siedzibą dowództwa był gmach Ubezpieczalni Społecznej na ul. Smulikowskiego, tam gdzie obecnie jest Związek Nauczycielstwa Polskiego.
Skąd ta nazwa - "Krybar"? - to są pierwsze głoski imion dwóch córek dowódcy zgrupowania Cypriana Odorkiewicza, który nosił pseudonim "Krybar". Miał dwie córki: Krystynę i Barbarę i stąd jego pseudonim. Powiśle miało wchodzić w skład Zgrupowania "Róg", które miało obejmować cały teren od Cytadeli aż po most i wiadukt Poniatowskiego.
Jednakże już w pierwszych dniach Powstania, a nawet w pierwszych godzinach ten teren został przecięty i nie było łączności między Starym Miastem a Powiślem. Nowy Zjazd i most Kierbedzia były stale w rękach niemieckich i żadnego kontaktu między tymi dwiema dzielnicami nie było.
Wobec tego major "Róg" wydał tylko rozkaz swojemu zastępcy kapitanowi "Krybarowi", który był na Powiślu, żeby on objął dowództwo wszystkich oddziałów znajdujących się na Powiślu. To były trzy zgrupowania: VIII Zgrupowanie "Krybar", III Zgrupowanie "Konrad" i Zgrupowanie Wojskowej Służby Ochrony Powstania "Elektrownia". Dowódcą "Elektrowni" był kpt. "Cubryna" - inż. Stanisław Skibniewski.
Te trzy powstańcze zgrupowania utworzyły Grupę Bojową "Krybar". Sam "Krybar" objął dowództwo nad całością, a VIII Zgrupowanie przekazał swojemu zastępcy por. "Biczowi" Lechowi Mokrzyckiemu. Grupa bojowa "Krybar" była utworzona częściowo z dawnej konspiracyjnej organizacji "Unia". To była organizacja o nastawieniu katolickim.
Koncentracja mojego oddziału przed godziną "W" była w domu Tamka 4. To był przed wojną dom akademicki, ostatni dom przed kościołem św. Teresy na Tamce. Oddział, do którego trafiłem - to było dowództwo WSOP, to znaczy Wojskowej Służby Ochrony Powstania. Organizacyjnie podlegało ono "Obroży" (Warszawa Podmiejska), ale dowództwo mieściło się w samej Warszawie. W oddziale było kilku oficerów i kilku nas, żołnierzy.
Dobrze pamiętam dzień 1 sierpnia 1944 r.. Około godziny 11 odezwały się syreny, ale nie był to alarm przeciwlotniczy, bo wyły one tak, jak na odwołanie alarmu. Wkrótce potem rozdano nam opaski - każdy dostał po dwie: biało-czerwoną oraz zieloną z naszytą biało-czerwoną szachownicą, taką jak na skrzydłach naszych samolotów. Ta druga opaska była oznaką WSOP - nosiło się ją na dole rękawa, na mankiecie. Obie te opaski zachowały mi się do dziś, a opaska WSOP-u jest ponoć unikatem, według opinii Muzeum Wojska Polskiego moja jest jedynym znanym egzemplarzem.. Opaski nosiliśmy początkowo na lewym ramieniu, później - może po tygodniu - przyszedł rozkaz, by je przełożyć na prawy rękaw.
Dopiero na kilka dni przed wybuchem Powstania, kiedy wiedziałem już, że zanosi się na poważną operację, przypadkowo spotkałem jednego ze znajomych kolegów, który zapytał mnie, czy mam łączność konspiracyjną. Powiedziałem, że chwilowo nie mam. On zaproponował mi wtedy wejście do oddziału, który przygotowywał się już do Powstania. Była to druga połowa lipca. I w ten sposób trafiłem do Zgrupowania "Krybar" walczącego później w Powstaniu na Powiślu. Znalazłem się na terenie Powiśla jako żołnierz III Zgrupowania "Konrad", którego dowódcą był por. "Konrad" Niewiadomski" (Julian Szawdyn), a siedzibą dowództwa był gmach Ubezpieczalni Społecznej na ul. Smulikowskiego, tam gdzie obecnie jest Związek Nauczycielstwa Polskiego. Skąd ta nazwa - "Krybar"? - to są pierwsze głoski imion dwóch córek dowódcy zgrupowania Cypriana Odorkiewicza, który nosił pseudonim "Krybar". Miał dwie córki: Krystynę i Barbarę i stąd jego pseudonim. Powiśle miało wchodzić w skład Zgrupowania "Róg", które miało obejmować cały teren od Cytadeli aż po most i wiadukt Poniatowskiego. Jednakże już w pierwszych dniach Powstania, a nawet w pierwszych godzinach ten teren został przecięty i nie było łączności między Starym Miastem a Powiślem. Nowy Zjazd i most Kierbedzia były stale w rękach niemieckich i żadnego kontaktu między tymi dwiema dzielnicami nie było. Wobec tego major "Róg" wydał tylko rozkaz swojemu zastępcy kapitanowi "Krybarowi", który był na Powiślu, żeby on objął dowództwo wszystkich oddziałów znajdujących się na Powiślu. To były trzy zgrupowania: VIII Zgrupowanie "Krybar", III Zgrupowanie "Konrad" i Zgrupowanie Wojskowej Służby Ochrony Powstania "Elektrownia". Dowódcą "Elektrowni" był kpt. "Cubryna" - inż. Stanisław Skibniewski. Te trzy powstańcze zgrupowania utworzyły Grupę Bojową "Krybar". Sam "Krybar" objął dowództwo nad całością, a VIII Zgrupowanie przekazał swojemu zastępcy por. "Biczowi" Lechowi Mokrzyckiemu. Grupa bojowa "Krybar" była utworzona częściowo z dawnej konspiracyjnej organizacji "Unia". To była organizacja o nastawieniu katolickim. Koncentracja mojego oddziału przed godziną "W" była w domu Tamka 4. To był przed wojną dom akademicki, ostatni dom przed kościołem św. Teresy na Tamce. Oddział, do którego trafiłem - to było dowództwo WSOP, to znaczy Wojskowej Służby Ochrony Powstania. Organizacyjnie podlegało ono "Obroży" (Warszawa Podmiejska), ale dowództwo mieściło się w samej Warszawie. W oddziale było kilku oficerów i kilku nas, żołnierzy. Dobrze pamiętam dzień 1 sierpnia 1944 r.. Około godziny 11 odezwały się syreny, ale nie był to alarm przeciwlotniczy, bo wyły one tak, jak na odwołanie alarmu. Wkrótce potem rozdano nam opaski - każdy dostał po dwie: biało-czerwoną oraz zieloną z naszytą biało-czerwoną szachownicą, taką jak na skrzydłach naszych samolotów. Ta druga opaska była oznaką WSOP - nosiło się ją na dole rękawa, na mankiecie. Obie te opaski zachowały mi się do dziś, a opaska WSOP-u jest ponoć unikatem, według opinii Muzeum Wojska Polskiego moja jest jedynym znanym egzemplarzem.. Opaski nosiliśmy początkowo na lewym ramieniu, później - może po tygodniu - przyszedł rozkaz, by je przełożyć na prawy rękaw.