Fisiak Jacek (red.) - Nowy słownik fundacji kościuszkowskiej Polsko – Angielski, Tom I i II - Jacek (red.) Fisiak
Wartość słownika poznaje się stopniowo, w codziennym użyciu przez co najmniej parę miesięcy. Nowym słownikiem Fundacji Kościuszkowskiej dysponuję dopiero od kilku dni, dlatego na razie mogę jedynie opisać swoje pierwsze wrażenia po dość pobieżnym przejrzeniu jego zawartości i sprawdzeniu kilkudziesięciu haseł, z którymi swego czasu sam miałem problemy, bądź o których wiem, że sprawiają kłopoty innym tłumaczom.
Na okładce czytamy, że słownik zawiera "ponad 140 000 haseł, 400 000 naczeń i blisko 100 000 idiomów i utartych zwrotów". Niestety, nie podano, jak liczby te rozkładają się na oba tomy, znacznie rożniące się objętością. Część angielsko-polska (ponad 1700 str. wobec niespełna 1300 str. w części polsko-angielskiej) w porównaniu z chyba obszerniejszym słownikiem PWN-Oxford wypada co najmniej interesująco - po przestudiowaniu wybranych na chybił trafił kilku stron z radością stwierdziłem, że całkiem sporo haseł się nie dubluje, często też podano przy nich dodatkowe znaczenia lub trafniejsze odpowiedniki (jak choćby w przypadku modnego terminu disclaimer). Nie znalazłem także wielu błędów wypatrzonych wcześniej w słowniku PWN-Oxford: birthrate, drumstick, steelyard, head/tail na monecie itp. (może jest w tym jakaś niewielka zasługa naszego Serwisu?), aczkolwiek zmartwiło mnie, że nie odnotowano drugiego znaczenia słowa curfew ani podmiotu lirycznego jako persona ("the speaker of a poem or other literary work, not necessarily identical with the author", informuje Webster).
Choć natknąłem się na nieco haseł cokolwiek trącących myszką i chyba zbędnych (np. gorseciarz/gorseciarka/gorseciarstwo, kazić, mierzchnąć, a w części angielskiej victoria), zasadniczo w "Nowym słowniku Fundacji Kościuszkowskiej" zadbano o realia życia na przełomie XX i XXI wieku, co widać zwłaszcza w części polsko-angielskiej. Znajdziemy tu więc np. takie kłopotliwe pojęcia jak konfekcjonować, pilotażowy, meteoropata, lustracja, przekręt, syndyk masy upadłościowej, kasa chorych, sejmik wojewódzki, świadek koronny, NIP, PIT, PESEL (choć już nie REGON), ZOZ, ZUS i UOP (zabrakło co prawda ABW, ale cykl wydawniczy trochę trwa, trudno więc mieć o to pretensje). O dziwo, zaginął gdzieś natomiast PTTK. Jest oczywiście gmina, powiat i województwo (z satysfakcją zauważam, że tłumaczone jako province, a nie voivodship), jak i gimnazjum w obecnym znaczeniu. Miłą niespodziankę sprawiła mi też wylewka oraz pierwsza sensowna propozycja na tłumaczenie terminu uzbrajać teren (bo przecież nie develop, jak upiera się "Słownik naukowo-techniczny"). A kiedy jeszcze odkryłem popiwek, bogoojczyźniany i tumiwisizm, nieomal wpadłem w euforię.
Tom I: 1729 s.
Tom II: 1250 s.
! Uwagi:
Obwoluty nieznacznie zarysowane i wytarte. Brzegi stron minimalnie zakurzone.