de Montaigne Michel - Próby, Tom I-III - Michel de Montaigne
Bystry i głęboki obserwator - Montaigne, widząc sprzeczności w sobie i wokół, nie zaprzecza im, lecz stara się je ze sobą pogodzić. Odnajduje w tej próbie pogodzenia - nowy sens świata skłóconego. Jednocześnie odnajduje zapomnianą miarę człowieka: harmonię.
Montaigne jak nikt przed nim poddał samego siebie wnikliwej introspekcji. Badał nie tylko swoje uczucia i myśli, ale też wpływ na swój humor – trawienia, snu, choroby, złego kroku; analizując powolny powrót do świadomości po upadku z konia wprowadził do literatury tematykę podświadomości. Współcześni doceniali nowość i wartość tej metody. Port-Royal będzie mu w następnym wieku zarzucał, że odmalowuje siebie ze zbytnim upodobaniem. Montaigne powiadamia bowiem czytelnika, że niekiedy nie posługuje się łyżką i widelcem, że jego broda ma odcień kasztanowaty. Gdy współcześni mu moraliści przedstawiali człowieka w ogólności, on skupiał się na tym, którego znał najlepiej, to jest na samym sobie, twierdząc przy tym, że analiza, której dokonuje ma wartość ogólną, gdyż każdy człowiek nosi w sobie całkowitą postać ludzkiego stanu. W zmiennym świecie maluje nie byt, ale przejściowość, swoje niestałe ja, które odmienia "powiew wydarzeń".
Od czasu opublikowania Prób wielokrotnie próbowano przypisać Montaigne'a do jakiegoś systemu filozoficznego: głównie do stoicyzmu, epikureizmu, a zwłaszcza do sceptycyzmu. W XX wieku dużą popularność zdobyła teza, dzisiaj już raczej zarzucona, o trzech okresach w jego rozwoju myślowym: stoickim, "ataku sceptycyzmu" i epikurejskim czy naturystycznym.
Montaigne niewątpliwie, jak wielu jego współczesnych zachwycał się pismami Seneki. Naśladował jego krótkie zdania, żywy styl, pełne siły sentencje. Podziwiał jego znajomość człowieka i surową moralność. Pochwalał heroiczne samobójstwo. Był jednak raczej wyznawcą Seneki niż stoikiem. Nie podzielał stoickiego zaufania do rozumu ludzkiego, odmawiał filozofii władzy uśmierzania bólu. Pisał w epoce, kiedy coraz większa ilość książek pozwalała poznać dziwne obyczaje różnych krajów i przeczące sobie wzajemnie doktryny filozoficzne; w epoce gwałtownych konfliktów, prowadzących do trwających latami wojen domowych. Na oczach Montaigne'a humanizm oparty na nauce i rozumie załamał się i klimat tej klęski przenikał do literatury i filozofii. W Apologii Rajmunda Sebond zamieszczonej w Próbach Montaigne wielokrotnie posługuje się słowami "wierzyć", "przedwczesny sąd", "zarozumiałość", "próżność", konkludując: Zgubą dla człowieka jest przeświadczenie, iż wie. Dlatego potępia nowinkarstwo, wytwory ludzkiej pychy rujnujące państwo i religię i mimo uprzejmych, a czasem nawet serdecznych stosunków z hugenotami, potępia herezję protestantów, zarzucając ich teologom, że zaufali samym sobie i zakreślili granice władzy Boga.
Jego sceptycyzm miał jasno zakreślone granice i swoisty odcień. Nie rozciągał się na zagadnienia wiary. Montaigne twierdził wręcz, że doktryna Pyrrona przygotowuje człowieka do otrzymania wiedzy boskiej. Przede wszystkim zaś oczyściwszy teren przedstawia metodę poznania i sposób życia. Montaigne każe mieć się na baczności przed przesądami i uprzedzeniami – głównymi przyczynami błędów. Zachęca do obserwacji i eksperymentowania. Zamiast szukania przyczyn zaleca badanie samych rzeczy. Przy czym interesuje go tylko poznanie człowieka. Nauki przyrodnicze, astronomia, matematyka, fascynujące współczesnych mu humanistów, są mu obojętne, w czym zbliża się do XVII-wiecznych moralistów. Odkrycia Bacona i Galileusza, odrzucające autorytet starożytnych, jako sprzeczny z wynikami obserwacji, pomija milczeniem. Wspomina teorię heliocentryczną Kopernika, ale niewiele go obchodzi czy jest prawdziwa.
Tom I: 445 s.
Tom II: 458 s.
Tom III: 347 s.