Bóg .Nasz Pan Jezus Chrystus osoba i życie - Romano Guadini
Ten, kto chce mówić o osobie i życiu Jezusa Chrystusa, powinien zdać sobie jasno sprawę z tego, co właściwie zamierza i na jakie granice napotyka tutaj wszelkie zamierzenie. Idąc za trendem naszych czasów, mógłby on się pokusić o ukazanie psychologii Jezusa - tyle że takowa nie istnieje. Można mówić o psychologii na przykład św. Franciszka z Asyżu - jakkolwiek już w nim, który był tylko człowiekiem, zaczyna się to coś, co jest ponad człowiekiem, ale przez co dopiero prawdziwy człowiek w intencji Bożej jest konstytuowany i co ma na myśli św. Paweł, kiedy mówi, że "człowiek duchowy" nie może podlegać osądowi (l Kor 2,15). Niemniej jednak można by zapytać - i byłoby to wdzięcznym zadaniem - w czym tkwią źródła tej przedziwnej postaci; jak to się dzieje, że zderzają się w niej tak na pozór sprzeczne siły, które jednak tworzą wyrazistą jedność, itd. W odniesieniu do Jezusa Chrystusa jest to niemożliwe, a w każdym razie nie można tu wyjść poza pewną, bardzo bliską granicę. Jeśli się pomimo to próbuje, niszczy się Jego obraz. W samej głębi Jego osoby zawiera się bowiem tajemnica Syna Bożego i anuluje wszelką "psychologię" - owa tajemnica, której z łaski płynącym odblaskiem jest to, że chrześcijanin nie podlega osądowi. W gruncie rzeczy można zrobić tylko jedno: ukazywać z coraz to nowych punktów widzenia, jak wszystkie znamiona i istotne rysy tej postaci uchodzą w sferę niepojętości; niepojętości, która jest wszakże pełna nieskończonej obietnicy. Albo też można by się pokusić o "żywot Jezusa", jaki przecież już niejednokrotnie próbowano napisać. Ale i coś takiego, ściśle biorąc, również nie istnieje. Żywot św. Franciszka z Asyżu można przedstawić - w mierze, w jakiej i tutaj tajemnica ponownych narodzin i działania łaski nie przeciwstawia się wszelkiemu "dlaczego" i "skąd". W każdym razie można spróbować dostrzec, jak jest on usytuowany w swojej epoce, jak ona go kształtuje i jak on na nią wpływa; jak przyciąga do siebie wszystkie moce tej epoki, staje się całkowitym wyrazem jej życia, a przecież pozostaje w pełni sobą; w jaki sposób poszukuje tego czegoś jednego, w czym może się spełnić; jakie manowce, jakie przełomowe przeżycia, jakie rozmaite stadia spełnienia pisane były tym poszukiwaniom - i tak dalej. Również to możliwe jest w odniesieniu do Jezusa, jakkolwiek w bardzo ograniczonym zakresie. Pozostaje On przecież w pewnym określonym historycznym kontekście i poznanie sit, jakie tam działały, pozwala lepiej zrozumieć Jego samego. Jednakże ani Jego istoty, ani Jego działalności nie można wytłumaczyć na podstawie przesłanek historycznych, przybywa On bowiem z tajemnicy Boga i po pobycie u nas powraca tam (Dz 1,22). Można oczywiście stwierdzić w Jego życiu pewne wydarzenia o bardzo istotnym znaczeniu, można rozpoznać w nich pewne zamierzone ukierunkowanie i dostrzec, jak zamysł ten się spełnia; nie sposób jednak wykazać jakiejś "ewolucji" we właściwym sensie tego słowa. Podobnie nie można toku Jego losu i sposobu, w jaki realizuje On swe zadanie, sprowadzić do jakichś "motywów"; ostateczne "dlaczego" pochodzi bowiem z niezgłębioności tego, co nazywa On "wolą Ojca", i wymyka się wszelkim historycznym wyjaśnieniom. To, co można uczynić, wskazały Ewangelie: ze słów takich jak te, że "Jezus czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi" (Łk 2,52), że w pewnym momencie dziejowym "nadeszła [dla Niego] pełnia czasu" (Ga 4,4), że zatem wyrósł On z dokładnie znanej chwili historycznej, można mianowicie powziąć przekonanie, że istnieje tu głęboki związek między postacią a historią - i zrezygnować z wyjaśnienia i opisu tego związku sposobem praktykowanym normalnie w historiografii; raczej zatrzymać się w obliczu danego wydarzenia, danych słów, danego czynu, nasłuchując, ucząc się, adorując i okazując posłuszeństwo. Niniejsze "rozważania" nie roszczą sobie pretensji do wyczerpania tematu. Nie próbują przedstawiać spójnie życia Jezusa, lecz wybierają z niego poszczególne słowa i wydarzenia. Nie zamierzają ukazywać z logiczną konsekwencją Jego postaci, lecz rysują to tę, to inną jej cechę - w miarę tego, jak nabierają one żywego charakteru. Nie jest to rozprawa naukowa z dziedziny historii czy teologii, lecz konferencje duchowne, wygłaszane w ciągu czterech lat podczas niedzielnej liturgii, które nie mają na celu nic innego jak tylko pełnienie wedle swej możności misji zleconej przez samego Pana: głoszenie Jego, Jego orędzia i Jego dzieł. Autor pragnie wyraźnie powiedzieć, że nie zamierza dawać nic "nowego": ani jakiegoś nowatorskiego podejścia do osoby Chrystusa, ani jakiejś lepszej teorii chrystologicznej. Nie chodzi tu więc o coś nowego, lecz o to, co wieczne. Gdyby wszakże mijającemu, naszemu czasowi przeciwstawione zostało to, co wieczne, byłoby to prawdziwie coś "nowego", czystego, płodnego - coś, co ściera pył przyzwyczajenia. Niekiedy Czytelnik natrafi tu być może na pewne myśli, do jakich nie przywykł. Nie mają one żadnych szczególnych ambicji, a jedynie pragną mu pomóc lepiej zastanowić się nad tajemnicą Boga - tą tajemnicą, która "ukryta od wieków i pokoleń, teraz została objawiona Jego świętym, którym Bóg zechciał oznajmić, jak wielkie jest bogactwo chwaty tej tajemnicy pośród pogan; jest nią Chrystus pośród was - nadzieja chwaty" (Koi 1,26 n). Wobec niej ludzkie myśli niewiele znaczą. Można z nich skorzystać; można je odłożyć na bok. Istotne jest poznanie, jakie daje sam Chrystus, kiedy "wykłada Pismo, a w nas zaczyna pałać serce" (Łk 24,27.32). W tym miejscu autor pragnie wskazać na swoją pracę Das Wesen des Christentums (Wurzburg 1958), która rozwija szerzej kategorie istotne dla niniejszego dzieła; ponadto na swoje prace: Die menschliche Wirklichkeit des Herm (Wurzburg 1958) -.Die Mutter des Herm (tamże 1956); Religion und Offenbarung (tamże 1958); Die letzten Dinge (tamże 1956) i Das Bild von]esus dem Christus im. Neuen Testament (tamże 1953); Das Christusbild des Paulus und Johannes (Wurzburg 1961) oraz Wunder und Zeichen (tamże 1959). Przedmowa do wydania kieszonkowego.