„Młyny Boże”, czyli czego nie chcemy wiedzieć

19 stycznia 2022 wserwin 3 min read Brak Komentarzy

„Młyny Boże”, czyli czego nie chcemy wiedzieć

19 stycznia 2022 Admin No Comments

Jacek Leociak skreślił dość lakoniczną, acz wyczerpującą myśl o tym, co jest być może mało powszechnie znane. „Młyny Boże. Zapiski o Kościele i Zagładzie” to istotnie zapiski jednego ze współczesnych historyków literatury, które to traktują ni mniej, ni więcej jak o tym, jakie znaczenie dla Kościoła ma drugi – obcy człowiek.

Autor, odwołując się do przykładów z historii, pokazuje nam mniej znane oblicze Kościoła. Czymże byłby jednak Kościół bez swoich wiernych? Czy zatem „mniej znane oblicze” jest odpowiednim podsumowaniem tego, co prezentuje Leociak? Czy może jest to „bardzo znane oblicze”, którego jednak nikt widzieć nie chce?

„Młyny Boże” pokazują, jak działa tradycja i stereotyp. I może się wydawać, że jedno z drugim ma niewiele wspólnego, a wręcz znaczenia obydwu słów wykluczają się wzajemnie, bowiem tradycja jest czymś powszechnie akceptowanym i szanowanym, stereotyp zaś kojarzy nam się jedynie z nic nieznaczącymi przysłowiami. Historia pokazuje jednak, że możliwe jest, by tradycją stał się stereotyp. Dochodzi wówczas do niebezpiecznej fali milionów wydarzeń, które tocząc się z góry niczym mała kulka śnieżna, stają się wielką, nieuniknioną i twardą kulą ludzkiego braku zahamowań. Ten brak w najnowszej historii ma imię: Zagłada. I tylko ten, kto zrozumie, że to, co się wydarzyło za szczelnie zamkniętymi drzwiami komór gazowych, nie jest jedynie efektem kilkuletniej władzy niewłaściwych ludzi, jest gotowy, by tworzyć nowe, lepsze życie. Czy po kilkudziesięciu latach od zakończenia bestialskich mordów na europejskich ziemiach jesteśmy w stanie spojrzeć szerzej – stanąć twarzą w twarz z historią? Z historią, która w swej prawdzie pokazuje nam to, co nas zawstydza i która nam mówi, że mogło być lepiej, o wiele lepiej?

Leociak pisał już o dobrych ludziach. Pisał o dobrych chrześcijanach, katolikach, księżach, świeckich. Te zapiski poświęca tym razem tej drugiej stronie – tym, którzy mogli zmienić bieg wydarzeń, a tego nie zrobili oraz tym, którzy z radością w sercu dołożyli cegiełkę do realizacji planu rozwiązania tzw. kwestii żydowskiej.

Autor otwiera rany i każe czytelnikowi patrzeć. Daje mu czas, by się oswoił, ale nie znajdzie on tu pokrzepiających słów. Każdy wyraz jest ostry jak brzytwa, a przykłady się mnożą i mnożą. Możemy myśleć, że historie te działy się gdzieś na obrzeżach, gdzieś, gdzie człowiek nie ma sumienia, o wierze w Boga nie mówiąc. Jednak to tam, gdzie serce do serca powinno bić najczulej, znajdujemy to, z czym przychodzi nam się zmierzyć. Nie jest to całe zło tego świata, ale jest tam zło, które trzeba poznać. Historia daje nam wskazówki, jak żyć bez błędów przeszłości. Lecz czy my nie zamykamy jej ust, gdy zaczyna mówić…?

Katarzyna Szumlak

Brak Komentarzy

Odpowiedz

NAJNOWSZE WPISY

NEWSLETTER

Planujesz czytać więcej książek, ale nie masz pomysłu jakich? Chcesz śledzić wydarzenia czytelnicze? Potrzebujesz pomocy w ocenie własnej twórczości? Z NAMI TO WSZYSTKO JEST MOŻLIWE! Bądź na bieżąco z artykułami, zapisując się do newslettera.

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celu wysyłki wiadomości typu Newsletter oraz potwierdzam, że zapoznałam/em się z informacjami dla subskrybentów usługi Newsletter i informacjami o Ochronie Danych Osobowych.

×