Autorce udało się namówić osiem osób do podzielenia się swoimi wyjątkowymi przeżyciami, co w wypadku reporterów wojennych nie jest takie łatwe; wielu – czemu trudno się dziwić – nie ma ochoty opowiadać o często traumatycznych przejściach wiążących się z wykonywanym zawodem. Syndrom stresu pourazowego nie jest rzadkością w tym fachu.
Warto zaznaczyć, że spośród tych ośmiu reporterami jest – lub było – siedem osób, ósma to operator telewizyjny, Jan Naukowicz, który blisko współpracował z zabitym w Iraku reporterem, Waldemarem Milewiczem. Ryzyko śmierci w wypadku dziennikarzy bywa większe niż w przypadku żołnierzy: ich śmierć odbija się szerszym echem, bardziej przyciąga zainteresowanie mediów.
Dodać też trzeba, iż Radosław Kietliński, pierwszy z rozmówców Honoraty Zapaśnik, nie lubi określenia „korespondent wojenny”, woli „kryzysowy” – łatwo to zrozumieć, jeśli wziąć pod uwagę, iż jego akurat nie interesowało znajdowanie się na linii frontu, skupiał się na tym, jak przemoc i wojna wpływają na zwykłych ludzi. Trudno się dziwić, że tego typu obserwacje prowadzą niekiedy do gorzkich stwierdzeń: „[…] nie wierzę w pomoc tak zwanych organizacji międzynarodowych. Wszystkie te karawany humanitarne to wyłącznie pomysł na biznes”. Niekoniecznie jest to prawdą, ale na pewno warto przyjrzeć się temu, co mają do powiedzenia ci, którzy współczesnym konfliktom i ich skutkom mieli sposobność przyjrzeć się z bliska.
Czytelnik poznaje różne historie i rozmaite punkty widzenia; to nie są tylko opowieści o adrenalinie, która uzależnia, ale i wnioski wyciągnięte z tego, co się widziało, uświadomienie sobie, jaką wartość mają rzeczy, które szczęśliwsi ludzie, znający wojnę jedynie ze słyszenia, traktują jako normalne, jak jedzenie czy woda do picia. To próby zrozumienia motywów ludzkich działań i świadectwo ludzkich dramatów, upodlenia i bohaterstwa.


Brak Komentarzy