Trzeźwe spojrzenie

24 maja 2019 admin 3 min read Brak Komentarzy

Trzeźwe spojrzenie

24 maja 2019 admin No Comments
Mogłoby się wydawać, że to historia o Kopciuszku – jest rok 1933: Amerykanka poślubia księcia pochodzącego z wpływowego rodu… Trudno o większą pomyłkę.

Wspomnienia, spisane w 1940 roku, już po ucieczce z kraju pogrążonego w wojnie, są pozbawione cienia sentymentalizmu. Dodajmy, że próbowała je uchwycić, póki są jeszcze świeże, osoba wykształcona, o zacięciu literackim i dużym poczuciu humoru. Spisane barwnym językiem stanowiły zapewne nie lada wyzwanie dla Tłumaczki – na szczęście w pełni mu sprostała: tej książki się nie czyta, tę książkę się pochłania.

Virgilia Peterson, młoda Amerykanka, córka wybitnego amerykańskiego lekarza, związana z nowojorskimi intelektualnymi i artystycznymi kręgami na początku lat 20. podczas studiów we Francji poznaje studenta ekonomii Pawła Sapiehę. Zaręczają się, rodziny – obie – protestują (państwo Petersonowie pisali do Ignacego Paderewskiego pytając, czy w Polsce w ogóle istnieje rodzina o nazwisku Sapieha); zaręczyny zostają zerwane. Virgilia wychodzi za mąż za kogoś innego, po pewnym czasie rozwodzi się, wyjeżdża do Wiednia, zamierzając poświęcić się pisaniu powieści. Tam odnajduje ją Paweł, pracujący wtedy w firmie Henkla na Śląsku (częściowo również po niemieckiej stronie granicy). Ślub zostaje zawarty w Londynie.

Autorka z myślą o obojgu swoich dzieciach opisała w sposób plastyczny, nie obciążany komentarzami czy tłumaczeniami, świat, w którym się znalazła. W sposobie, w jaki pisze, jest coś, co kojarzy się z reportażem – tym z najwyższej możliwej półki. Nie osądza, rejestruje, a jednocześnie sposób zestawiania faktów i przytaczanych wypowiedzi wskazuje na trzeźwy, życzliwy, ale i krytyczny osąd tego, z czym przyszło jej się zderzyć.

A jest tego do wyboru do koloru: bo i światek baronów węglowych, majątek Sapiehów, którego panią w pewnym momencie się stała, przepych polowań, wiejska (i nie tylko) bieda, bale w przedwojennej Warszawie, środowiska artystyczne, do których ją ciągnęło, pobyty w uzdrowiskach – istny kalejdoskop ówczesnej rzeczywistości.

Jest to obraz II Rzeczpospolitej daleki od idealizacji, być może dla niektórych nieco gorszący, bez chodzenia na paluszkach wokół „świętości”. Weźmy choćby nieumiejętne zabalsamowanie zwłok Piłsudskiego, odpadające ucho Marszałka i wzburzenie, jakie wynikło w związku z przeniesieniem ich na polecenie abp. Sapiehy – a ponieważ była to rodzina…

Otwarte spojrzenie, nie skażone ograniczeniami związanymi z wychowaniem, pozwalało autorce – mającej przy tym świadomość zderzenia dwóch odmiennych światów – ukazać sztywne podziały obowiązujące w polskim społeczeństwie, odnotować panujący w pewnych kręgach podziw dla Hitlera, antysemityzm czy pogardę dla inteligencji, dać świadectwo obyczajom, przesądom, ale i cnotom świata, który unicestwiono. Jak ujęła to Virgilia Sapieha w dedykacji dla swych dzieci: Choć niespokojny i pełen anachronizmów, wrósł głęboko w pradawną glebę. Teraz wyrwano go z korzeniami.

Virgilia Sapieha, Amerykańska Księżna. Z Nowego Jorku do Siedlisk, przeł. Ewa Horodyska, Ośrodek Karta, Warszawa 2019

Brak Komentarzy

Odpowiedz

NAJNOWSZE WPISY

NEWSLETTER

Planujesz czytać więcej książek, ale nie masz pomysłu jakich? Chcesz śledzić wydarzenia czytelnicze? Potrzebujesz pomocy w ocenie własnej twórczości? Z NAMI TO WSZYSTKO JEST MOŻLIWE! Bądź na bieżąco z artykułami, zapisując się do newslettera.

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celu wysyłki wiadomości typu Newsletter oraz potwierdzam, że zapoznałam/em się z informacjami dla subskrybentów usługi Newsletter i informacjami o Ochronie Danych Osobowych.

×