Camila Läckberg, mistrzyni szwedzkiego kryminału, już dawno temu skradła moje czytelnicze serce. Seria przygód, rozgrywająca się w klimatycznym, szwedzkim miasteczku okazała się fenomenem na szeroką skalę.
Liczba ponad dwóch milionów sprzedanych egzemplarzy robi wrażenie. Czytelnicy kojarzą autorkę z małej Fjällbacki, w której rozgrywają się liczne, atrakcyjnie skonstruowane, intrygi. Nie da się nie lubić Eriki Falck i Patrika Hedstroma. Wielopłaszczyznowe, barwne postacie w połączeniu z niemal doskonałymi zagadkami morderstw stworzyły świat, do którego chce się wracać mimo znajomości wszystkich przygód.
Pisarka postanowiła jednak wyjść poza dotychczasowe ramy kryminału i stworzyć kolejną serię, tym razem w gatunku thrillera psychologicznego. Nie ukrywam, że informacja o nowej książce Läckberg wywołała u mnie wielkie emocje. Szybko okazało się,że nie tylko ja jestem podekscytowana na wieść o najnowszej pozycji poczytnej pisarki. Dodatkowym bonusem i zachętą był ulubiony przeze mnie gatunek thrillera psychologicznego. Do przeczytania zachęcała nie tylko dobrze zorganizowana kampania reklamowa książki, ale i jej szata graficzna w stylu glamour. Myślałam sobie: Wow… i odliczałam dni do momentu, kiedy będę mogła oddać się lekturze i (miałam nadzieję) niebanalnej historii.
Cóż, czasem oczekiwania i wyobrażenia zamieniają się w koszmar i choć nie sądziłam, że w taki sposób wypowiem się o najnowszej książce Läckberg, to jednak z przykrością muszę napisać, że nie udała się Złota Klatka naszej mistrzyni kryminału.
Bogata i piękna Faye wiedzie dostatnie życie u boku bogatego biznesmena. Kobieta ma wszystko, czego dusza zapragnie, a jej codzienność przypomina pobyt w tytułowej złotej klatce. Na zewnątrz promienna, szczęśliwa i zadbana Faye skrywa głęboko w środku swoje obawy. Przepych i luksus nie są w stanie zatuszować jej niepewności i gorzkiej prawdy o tym, kim stała się u boku swojego małżonka. Dawniej inteligentna z perspektywami na świetną karierę i osobisty rozwój, teraz skupiona na czekaniu z obiadkami na wiecznie niezadowolonego męża i spełniająca jego najbardziej wydumane zachcianki. Mroczna strona związku z mężem tyranem budzi w kobiecie coraz więcej skrajnych emocji. Kiedy okazuje się, że ten, którego mimo wszystko broniła, rani ją w najgorszy dla kobiety sposób, postanawia zemścić się na nim i układa plan zniszczenia miłości swojego życia. Brzmi trochę jak Dynastia, prawda? Niestety nie tylko brzmi. Od pierwszych stron książki miałam wrażenie,że chyba pomyliłam egzemplarz, że tej książki nie mogła napisać moja ukochana Läckberg. Zniknął precyzyjny język, dbałość o szczegóły zarówno w kompozycji powieści, jak i konstrukcji samych bohaterów.Zdecydowanie książki tej nie można nazwać thrillerem psychologicznym. Nie ma ku temu żadnych przesłanek. Pojawiający się natomiast wątek kryminalny jest wprawdzie ważnym, ale tylko epizodem. Nie budzi zbyt dużych emocji, a sposób, w jaki został przedstawiony pozostawia dużo do życzenia.
Gdyby tak jednak odrzucić wszystkie oczekiwania, które nie bez powodu miłośnik pióra Läckberg miał przed lekturą? Jak wygląda nowa odsłona pisarki? Otóż otrzymujemy nieskomplikowaną powieść obyczajową z dość schematyczną fabułą mąż-żona, zdrada, zemsta, zabójstwo. Całość zostaje okraszona solidną porcją opisów luksusowego życia i dość dosadnie przedstawionymi scenami erotycznymi. Te, przyznam, w powiązaniu z językiem rodem z erotyków w wydaniu Läckberg szczególnie mnie raziły. Bohaterom nie należy przypatrywać się zbyt długo. Próżno szukać tu głębszej psychologizacji postaci. Płascy, banalni, przewidywalni do bólu stanowią odpowiednie tło dla całości pierwszej części sagi o… Właśnie, z tym trochę mam problem. Nie wiem, w którym kierunku zmierzać ma opowieść o Faye? Czy będzie to solidna dawka obyczajówki powiązanej z erotykiem (na co wszystko wskazuje), czy też autorka planuje jeszcze jakieś wątki kryminalne?
Z pewnością czytelnik, który nie zna Läckberg i sięgnie po raz pierwszy po Złotą Klatkę będzie miał zupełnie inny obraz – zarówno pisarki, jak i całej historii. Trudno jednak ocenia się książkę, wiedząc z jakiego poziomu startuje autor i czego można się po nim spodziewać. Wydaje mi się, że kryminalna przygoda Läckberg była strzałem w dziesiątkę. Umiejętność tworzenia niesamowitego klimatu, budowania napięcia wyniosła pisarkę na szczyty. Zmiana gatunku i obranie tematów męsko- damskich nie wyszła szwedzkiej pisarce na dobre.
Sądzę, że Złota Klatka będzie tą książką, która podzieli grono odbiorców Läckberg na zwolenników sagi o Fjällbackę i miłośników luksusowych i erotycznych przygód Faye. Może taki był zamysł pisarki, by zyskać nowy obszar czytelniczy? Ja jednak czuje zdecydowany niedosyt i wielkie rozczarowanie. Historia Faye i jej zemsty na mężu była dla mnie banalnie przewidywalna,momentami niesmaczna i schematyczna. Skończylam lekturę z jednej strony z ulgą, że to już, a z drugiej strony z żalem, że niestety jest to pozycja nieudana.
Mówi się, że nieważne jak, ale ważne, by było głośno. O powieści Złota Klatka od pewnego czasu jest głośno i jeszcze długo będzie. Zdziwienie, rozczarowanie, niedowierzanie towarzyszy mi, gdy wracam do tej historii. Jakie będą Wasze wrażenia? Mimo wszystko zachęcam do lektury i własnego osądu książki. Po której stronie staniecie i czy polubicie nowy styl Läckberg?
Małgosia Kowalska: powiedzieć, że lubię czytać to za mało. Książki to dla mnie odkrywanie wciąż nowych światów. Czytam nałogowo, a od pewnego czasu zachęcam innych do ciekawych pozycji czytelniczych prowadząc bookstagram na Instagramie: malgorzata_love_books


Brak Komentarzy