Tkając wspomnienia

30 maja 2019 admin Brak Komentarzy

Córka Tadeusza i Danuty Konwickich; pisarza i wybitnej graficzki i ilustratorki książek, pochodzącej z utalentowanej artystycznie, introwertycznej i na pozór oderwanej od rzeczywistości rodziny Leniców, napisała książkę, która już na pierwszy rzut oka wyróżnia się pośród zalewu rozmaitych wspomnień.

Nie mam tu na myśli bogatego materiału ilustracyjnego, choć zasługuje on na uwagę: zdjęcia, skany listów, plakaty itp., itd. – wizualny zapis minionego czasu.

Maria Konwicka (która jako dziecko zagrała Haneczkę w filmie Andrzeja Wajdy Wesele) podobnie jak matka studiowała grafikę na warszawskiej ASP, a następnie wyjechała do USA, gdzie zajmowała się animacją filmową, między innymi dla studia Disneya. Po 30 latach, w 2010 roku, wróciła do Polski; jej ojciec dożył roku 2015.

Ciekawe, że swojej książce nadała tytuł, który kojarzy się z bajkami… Baśń o czasie minionym? O rodzinie, przyjaciołach, zawirowaniach minionej rzeczywistości?

Na pewno nie baśń, ale świat, którego była częścią i którego doświadczała, przefiltrowany niejako przez jej własną osobowość, doświadczenia życiowe, ciągoty metafizyczne i takie, a nie inne podejście do życia. Może dla samej Autorki jest w tym coś z bajki o przeszłości rodziny i minionym dzieciństwie i młodości.

Ale podkreślić należy, że nie mamy tu do czynienia z tekstem typu „pamiętam, jak…” – integralną częścią tej opowieści są umiejętnie wplecione w tekst zachowane w archiwum rodzinnym listy i fragmenty książek Tadeusza Konwickiego.

Nie bez powodu użyłam słowa „wplecione”, bo to istna tkanina złożona z rozmaitych wątków, bogaty gobelin (którego złożoność i wieloznaczność może kojarzyć się z obrazami dziadka Autorki, Alfreda Lenicy). Mam wrażenie, że w dziwny sposób zrealizowało się dziecięce marzenia Marii Konwickiej o tkactwie: „Najbardziej się jednak ucieszyłam, kiedy w wieku lat siedmiu dostałam od dziadka Alfreda mały warsztat tkacki. Już widziałam oczyma wyobraźni tkaniny, które będę tworzyć, gobeliny, tkaniny, dywany najróżniejsze. […] Niestety kolega dziadka, który zaoferował pomoc przy złożeniu krosna, nigdy go nie zwrócił, a dziadek krępował się upomnieć”.

Cóż, krosno ktoś może podwędzić, ale nie zabierze wraz z nim talentu tkacza.

Maria Konwicka, Byli sobie raz, Wydawnictwo Znak, Kraków 2019

Brak Komentarzy

Odpowiedz


The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.

×