wtorek, 06.05.2008
Autor: Leszek @ 13:36
to se ne wrati- tak sobie wyobrażam parę Czechów stojących i mówiących przed automatem parkomatem na centy i euro. Tuż przed tym pierwszym wrażeniem po wyjściu z samochodu właśnie zjechaliśmy do malowniczego Bautzen, do XIX nazywanego przez niemców jeszcze Budissyn czy Budissin, w Górnych Łużycach. Łużyce to historyczna kraina w obrębie dzisiejszej Saksonii, po stronie polskiej Nysy Łużyckiej tylko lasy i lasy aż gdzieś do dawnej granicy Śląska- rzeki Kwisy. Wiosną jest pięknie ale szczególnie jak się popatrzy od nas w tamtą pd.- zachodnią stronę. Wrati ne wrati, takie też mamy piękne znane miasto Wrati slava czyli wróć do chwały? Ale to inna dygresja. Łużyczanie mieszkający nad Sprjewą czy Szprewą, Spree- rzeka Berlina, od 6-7 wieku nie nazywają siebie inaczej jeno Serbowie, w każdym razie nie Łużyczanie. Serby- wcześniej cerby a może cebry gdzieś od średniowiecza miały związek z rzekami czy w ogóle wodą. Tak po naszemu, słowiańsku. Dawne mokradła, leśne jeziora to dzisiaj ładne Saksońskie kurorty ale na to ani teraz pora ani możliwości :). W turystycznym zakątku Kleinwelka- jak moja córka tłumaczyła mi Mały Wielków po wyjściu z labiryntu zrobionego z darni można poznawać historię Sorbisch i Deutsch w takim leśnym ringweg za jakieś 2 euro. Pełno tam mini wodospadzików, przedmiotów napędzanych tajemnymi drogami, sposobów na rozwinięcie zdolności manualnych przez gry i umysłowych dla tych co im nie obcy niemiecki. Wesołe kleine figurki, przedmioty z księgi Guinessa a będące tutaj z certyfikatami tegoż- to tylko najmniejsza reklama świata z mojej strony. Lubię tamtejszą zaradność i porządny wygląd, nie poniszczone sprzęty, wyciągnięte z DDR wnioski i rozwój. Mini granica dawnego bloku wschodniego przez takie wieżyczki z drewna i kawałki drutu zrobiła się tu śmiesznie mała, tylko czy w mentalności też? Tego nie sprawdzi jedna wycieczka chociaż gazetki NPD z ryneczka pokazują trochę balansu w środku Europy. Najważniejsze, że w krzywej wieży w Bautzen sprzedawca zauważa widząc mnie kaleczącego język, ogólnoludzkie, zdroworozsądkowe korzyści płynące z handlu. Choćby frekwencja turystów z Polski może mieć swój urok nawet w dzień wolny. Ludzie są mili, w Gorlitz facet objaśnia kulturalnie drogę, policja na Nysie czuwa ale zerkając i przyglądając tylko… do Wrocławia 160 km (Breslau); wróci, nie wróci- dzieci koniecznie chcą. Po czesku Bouda (buda) to schron, schronisko, dom. Więc dawniej lud mógł chronić się do miasteczka w razie wojny. Budiszin zbudowany na skałkach potem otoczony basztami, z muzeum słowiańskim w środku gdzie Biblia pierwszy raz tłumaczona dla tego ludu w XVI w. a pani na odchodne mówiąca nam daswidania! Dom zaś po niemiecku to katedra. Wszystko więc zaczyna i kończy w domu. Ciekawiło mnie kiedyś jak musiał wyglądać język staroczesko- niemiecki, bo wiem, że Chrobry nie miał większych komunikacyjnych problemów, i jego też Budziszyn. A teraz to tylko 40 km do Drezna. Przy luterańskim kościółku i domu Sorbien- lutheran gemeinde miejsce widokowe. W dole pod skałą Spree, domek czarownic. Ciekawe, jak kościół to i czarownice się znalazły. 30 kwietnia mieli tu czarownic palenia fest, niestety spóźniliśmy się pare dni. Teatr pod nazwą “Dźiwadło” wystawia coś po serbsku myślę dopiero jutro. Tak jedyna spółgłoska “ł” pisana przez ł poza Polską to tu właśnie. “sz” czytane jako sz zaś tylko na Węgrzech. Ludzie tu mieli także węgrów za panów po Czechach, Polsce, Marchii Magdeburskiej, ale to tylko dziejowe chwile dla 1400 letniej historii ludu. Dzisiaj ponoć już bez bundestagowej dotacji kulturalnej, więc czy sobie poradzą? Wracam do domu. No ja myślę, że tymbardziej właśnie bez niej, bez dotacji; jak czytałem ostatnio w takiej mądrej książeczce zbiorowego autorstwa “etyka kapitalizmu”. Pustka czasem bywa twórcza, inspirująca i pchająca nie za rączkę lecz od tyłu, by sobą nie przesłaniać do przodu idącego świata. Ale też zależy co trzymamy w kieszeniach pamięci…
Wracam do domu, mam tylko przecież jeden dzień na wycieczkę. Wratislavia mnie kiedyś też zachęciła, jest tam parę ładnych wodnych widoków, ale szczególnie wyspa Na Piasku wybudowany gmaszek przy cerkwi i kościele gości ludzi różnych wyznań i narodów. Bardzo stare miasto, (słyszałem, że na Odrze wysepki gościły lud o domostwach w stylu czeskim grubo przed Mieszkiem, ale mam skąpe dane). Na Piasku można zbudować relacje, patrzenie wstecz na wspólne historie, na teraz przy Biblii, a jest tu szkoła, obecnie wyższa biblijna. Jak dla mnie, warto spróbować metody indukcyjnej czytania i rozważania Biblii po zastosowanie, w przyszłość- zrobić sobie jakiś wolny plan, by powrócić przez marzenia i postanowienia do rzeczywistości. Zaśpiewać z wiosną: Tak, tak, tak oo Panie mój amen.
wtorek, 18.03.2008
Autor: Leszek @ 17:55
Dwie skrajności chrześcijaństwa./ Latyno- wschód, anglo- zachód.
Jeśli chrześcijaństwo podaje rękę równouprawnienia wobec prymitywnych religii albo jeśli jest skrajnie oczyszczające się. Idą święta, czas luzu myślowego prawda? Jak bardzo się objadałem w dzieciństwie, ile przyjąłem, zaabsorbowałem, by procentowało na potem. I oblewanie takie fajne.
Religia może dostosować wierzenia do cyklów błogosławieństw w przyrodzie. Można pięknie ozdabiać i zagrać tworząc, działając. Święcić jajka, bo to symbol odrodzenia, czcić dary naturalne, wiosenne rośliny, płody i płodność itd. To jest bardzo proste, związane z życiem, fizjologią i wtedy choćby jakiś chrystus potrzebny być może. Bo można go użyć na głos kapłana, może być oswojonym… żeby go wywyższyć to nazwijmy go bogiem. Teatr i ryt.
Na granicy bałwochwalstwa? To można tak nie nazywać, ale jest znana mi taka luterska wiara i łaska kontra takim naturalnym religiom z których wypływają uczynki starań.
Dobre uczynki jako wkład w życie tego co wg nas najlepsze, to my wtedy decydujemy, organizujemy i utwalamy. A to tradycja. Wiem, że trywializuję i zastanawiam, czy dobrze robię pisząc to.
Po drugiej stronie mówiąc w uproszczeniu siedzą charyzmatycy, mistycy, kontemplujący. Dążą do Chrystusa. Chrystus wszystko wziął od Ojca… my wszystko chcemy wziąć od Chrystusa. Nic nie przegapić. W idealnym kształcie, dotykając niewidzialnego; czekając w mroku, beznadziei, trwając mimo nadchodzących świąt i po nich w tym samym nastawieniu. Często więc święta takie czy inne po tej stronie to będzie rozumiane jako herezja, bałwochwalstwo.
Biblia ukazuje jakiego Boga? Jakiego Chrystusa? Biblia stoi po środku jako wzór dla jednych- przykład podobnych tradycji, dla drugich natchnień i objawień.
Tutaj, w tym drugim modelu należy usłyszeć autentyczny głos Boga. Ten kto usłyszy, może mieć problem przejścia z indywidualnego pojmowania do zbiorowych odbiorców. Prorocy, oświeceni spotykają z laikiem
-co prawda poszukującym samemu Boga… ale właśnie prorok, czyli ktoś z zewnątrz twierdzi, że doznał objawienia. Laik w tym systemie chce doznać tego samego i tworzą grupę. Tak uformowana antytradycja rozwija się na gruncie eliminowania. Poznałem i tego rodzaju zamyślenie.
Jak dobrze postępować?
Mnie rusza właśnie wniosek końcowy. tzn. zagadnienia etyczne, moralność i sumienie w oparciu o naukę Jezusa. W relatywiźmie religijnym, tradycji, moralność jest często marginalizowana. Uczynkiem zadość, rytuałem można wszystko odkręcić, co nagrzeszyłem wykupić. Z kolei w ortodoksji biblijnej jest miejsce na przestrzeganie zasad. To co mnie po tej stronie niepokoi, to przy oczywistej niedoskonałości kondycji ludzkiej, znajdowanie jakiegoś tłumaczenia sobie w przypadku poważnych grzechów, że jesteśmy zbawieni dzięki tak wielkiej łasce. I tą literą możemy przewartościowywać życie do góry nogami, i to nieświadomie nawet. Cóż, będę musiał trochę popracować nad sobą by wybierać dobrze w życiu bez sztywnej pychy. Kierując Biblią jednak zrozumieć co nieco z tego co najlepsze w tym, co ludzi kręci z grupy sumiennych i tradycyjnych. Ja już nie do nich należę.
W Polsce, w latyno- wschodzie folklor jednak dominuje jeszcze . Przebijał się dawniej i teraz próbuje trochę protestantyzm a od 60 lat praktyczny materializm, który ostatnio nieco inny, dostaje kopa i ludzi bardziej kręci. Dla przykładu w podobnej Irlandii, takiej prowincji anglo- zachodu, opozycji katolickiej, kultywowano po cichu tradycję. Krzyże- krucyfiksy podłużnego kształtu jak sztylety, nosili w rękawach dla niepoznaki… z obawy przed angielskim więzieniem. Widziałem to w gablotach muzealnych. W Polsce dawniej trzymano biblie jakieś dziwne wbrew księdzu. Niemożliwe? W obu krajach materializm podnosi łeb coraz wyżej. Starsze osoby pamiętają więcej i porównują. (Ja mam 40- tkę).
Ja w święta też szukam luzu, i dalej luźne snuję uwagi. Praca troszkę potrafi wykańczać w nas wizje.
Chrześcijaństwo ma jeszcze ciekawe inne oblicza np. w Turcji czy państwach skrajnie islamskich czy ateistycznych. “Dyby” to nie wszędzie przeżytek. Odrębny temat to kościoły w dzisiejszym Izraelu, może od dziś to będzie mój cel podróży, ale zobaczymy. Islam co prawda włączył jak wiadomo Jezusa do swoich wielkich proroków, jednak jak dla mnie nie zebrał się na odwagę by uczynić z chrześcijaństwa swojej matki. Skoro islam nie ma Boskiej prahistorii (żeby być tak wybranym narodem jak Żydzi), więc jaką wybrali folkową mitologię? Bo gdzie zapowiedzi prorocze o przyszłym Mahomecie? Persów nie, nestorian nie, całe gamy wyobrażeń poddano jedynemu Allachowi. Dziwnie jakoś przypomniał mi się wybór religijny Mieszka I. Czym skorupka za młodu… ? Kończę płynące dygresje.
Czemu siła judo- chrześcijaństwa oparła się mądrości greckiej i egipskiej wybierając co najwyżej pewne nieliczne sentencje mądrościowe, a Rzym i Konstantynopol jedynie zinstytucjonalizował niektórych podatnych na to przywódców, ułatwił hierarchizację co prowadziło nieuchronnie do co rusz nowych opozycji?
Nie, nie jestem za hierarchią.
Jako że jestem ciekawy, to w sobotę pewnie pójdę ale nie zobaczyć święconki, tylko na zaproszenie z ulotki do Sali Królestwa (jeszcze tam nie byłem). Ci wyliczyli, że śmierć Chrystusa wypada 22 marca o godz 18 czyli po zachodzie słońca.
Może być zimno. Ale co na to Kret, kreator pogody i nóżki w galarecie na zimno?
Trochę poleję wam wody przed śmigusem
poniedziałek, 07.01.2008
Autor: Leszek @ 08:04
Wszyscy chorujemy na zło… przede wszystkim ja. Inni- mamy “nadzieję”, że też, chyba, że ci inni dotykają złem nas (wtedy wiemy już wszystko).
Wiatr 29.06.95
Kiedyś chciałem żyć sobie z wiatru
pchany wolnym, niepotrzebnym powietrzem
ja
nie musiał i nie chciał nic
wiatrak!
a On i tak plątał we włosy ubóstwa
żeby poruszać wielkie- mi koła…
tak chodziło się dobrze
Bieda
przyszła do mnie jednak trochę niespodzianie
i od razu się zadomowiła
zawsze jej było tyle że za mało…
i tak poznawałem prawdę
Więc jestem już tylko don Kiszotem
trochę potarganym
dobrze jeszcze, że On wieje
mam nadzieję
?
więc potem pozostaje prawdziwa już tylko nadzieja
poniedziałek, 31.12.2007
Autor: Leszek @ 20:13
Początek ewangelii o Jezusie Chrystusie, Synu Bożym. Mk1:1.
Ewangelia – l. poj. greckie euangelion- znaczy ?dobra nowina?. Autor księgi o imieniu Marek tak zaczyna swoje dzieło, zresztą nazwane w chrześcijaństwie jedną z czterech ewangelii. Potwierdził tym samym zasadność nazywania całości, kilkunastu rozdziałów tym terminem. Dobra nowina dla Marka jest historią, opowieścią o Jezusie. . Przez nawet tylko podobieństwo do Marka, jak np. ewangelia Łukasza, która również jakby powiela swoją treść często z Mt i Mk, zasługują na nazwę Dobra Nowina. Tak więc Jezus był dla wielu mesjaszem- dobrą nowiną, o nim będą pisać choćby go osobiście nie poznali. Część historii Jezusa na ziemi to również podstawa dla nich.
Każdy autor musi jakoś zacząć księgę. Jezus nie zostawił nam autobiografii, lecz przyczynił się do jej powstania przez swoje wyjątkowe życie. Mateusz zaczyna Mt1:1-17 od rodowodu, analogicznego do starotestamentowych (ST) genealogii sławnych patriarchów i bohaterów. Trąci to trochę teraz archaizmem, lecz wtedy, dla Żyda musiał to być zachęcający początek. Rozwija Mt więc inne wątki niż Mk wprowadzając nas w świat postaci znanych przechodząc do nowego bohatera, Jezusa od narodzin (Mt1:18n). Wyobrażam sobie jak mógłbym ja obecnie pisać dobrą wieść, mając w ręku przypuśćmy tylko dzieło pierwszego autora biografii, a znałbym jego krewnych i znajomych (Jezusa), w jego narodzie. Brałbym więc pod uwagę zarówno do kogo będę pisał, co wiedzą do tej pory moi adresaci i jakie ja posiadam unikalne dane. W każdym razie mój początek komentarza do treści biblijnych nie wynika z poznania bezpośrednio uczniów mesjasza, czy obserwacji rozwijającego się ugrupowania pochodzącego z Judei i Galilei. Chciałbym zwrócić uwagę na Pismo, na jedyny obecnie dowód z przed wieków, nie na siebie, choć jako komentator dam się pośrednio także poznać. Interpretując fragmenty NT nie chcę zacząć od suchego tematu teologicznego.
Jak Pismo do nas chce przemówić tym co ma? Ty drogi czytelniku czytając ten komentarz zapomnij o większości słów, raczej rozważ te Słowo, które wielu już podejmowało się opisywać. Zastosujmy metodę obserwacji. Marek tytułuje swoje dzieło w Mk1:1 jw , Mateusz od razu pisze w stylu nawiązującym do Pisma Świętego, Tory ST. Moja obserwacja brała jeśli chodzi o ?początek? najpierw jeden werset, następnie wersety sąsiadujące, wreszcie inne wersety i księgi analogiczne oraz mniej analogiczne, na razie głównie NT. Taki sposób jest uczciwy wobec księgi. Autor pierwszy przechodzi w wersecie drugim natychmiast do słowa- cytatu ST, dlatego koniecznie do tego zaraz wrócę. Zaraz, ponieważ Mk już teraz właściwie kończy prolog wstępu, a nad wstępem muszę się jeszcze zatrzymać, chcąc być tutaj na początku. Skorzystam z ofiarności trzeciego ewangelisty, Łukasza. Łk1:1-4 to prolog, który stara się więcej udowodnić niż pozostałe początki ewangelii. Pisze autor, że wszystko od początku przebadał Łk1:3, korzystając z przekazu ?świadków? i ?Sług Słowa? Łk1:2. Nie pisze co prawda, że czytał Mk czy Mt (ale to jego prawo), nie potrzebujemy tego wiedzieć na pewno. Teraz wiemy jak wygląda początek dobrych nowin dla Teofila, o którym w Łk już nie usłyszymy. To słowo ?wszystko? w Łk1:3 zastępuje w połączeniu z ?od początku? Markowe ?Początek ewangelii?. Świadczyć będzie o tym znowu kilkanaście rozdziałów Łukasza, które polecam, jak inne ewangelie przeczytać w całości. Bo tak robili Teofilowie tamtych czasów.
Wreszcie siada apostoł Jan do napisania swojej księgi, i co widzi? Że wielu ludzi z słuchaczy Jezusa stało się już od jakiegoś czasu, a może i od dawna uczniami, prorokami i ewangelistami. Czas na podsumowania i uzupełnienia istotnych braków, z punktu widzenia dobrych nowin o boskim Panu. Pisze jakby trochę inaczej ?Na początku było Słowo…? J1:1. On, kolejny sługa Słowa umieszcza Jezusa w kosmicznym porządku świata. I to na samym początku, w genezie wszystkiego, co nawet filozof grecki tego czasu nie powinien przeoczyć. Brzmi to dla nas trochę abstrakcyjnie, ten pierwszy werset (ale niech nas to nie przeraża, bo tak powinno być). Jest to piękne, szczególnie po przeczytaniu (oczywiście) całej ewangelii Jana.
Mk1:2 Jak napisano u Izajasza proroka: Oto posyłam anioła mego przed tobą, który przygotuje drogę twoją. Jest to kolejny werset początku ewangelii (do którego obiecałem wrócić). Znowu dla mnie Mk jest na początku obserwacji, krok dalej, ponownie pisze tu krótko. To na przykład co tu mówi o aniele, raz, że nie jest wyjaśniane bliżej, po drugie Mt rozpisuje się o tego typu kwestiach w całych trzech rozdziałach, są objawienia anielskie w snach; Łk ?ma? bezpośrednie objawienie anioła Gabriela. Ewangelia była w pewnym sensie oczekiwana w ST. Wstęp musiał się do tego jakoś odnieść.
Tyle z komentarza do początku, nieco z konieczności skrótowego i opisowego i tłumaczącego więcej tła, przedstawienia zagadnienia itd. Ma to za zadanie wprowadzić czytelnika w sposób, w jaki ja komentuję, i próbuję porządnie, z głębokim szacunkiem, traktować Pismo Święte. Dalej w miarę czytania, obserwacje powinny być (aczkolwiek czynione z modlitwą o jasność), bardziej zwięzłe i logiczne, podatne na większy zysk w postaci głębszej interpretacji poszczególnych fragmentów czy tematów z tym związanych. Myślę zarówno o sobie jak i o czytelniku. Bo liczę na to, że sam nabędę głębszego poznania, gdy będę z uwagą prawidłowo studiować fragment. Myślę, że czytelnik również, odrzucając plewy komentarza, sam prowadzony przez Ducha Św. bardziej wniknie przez kontekst do sedna całych ewangelii, by w zastosowaniu, w życiu, mógł przekazywać komuś ewangelię Chrystusa. Pismo święte ma moc przekonywania.
Leszek Daniec
piątek, 28.12.2007
Autor: Leszek @ 22:34
Śpital
zawałowiec
wysłuchał w kościele
i postał w niedziele
wracając rowerem…
nie wie czemu umierał,
poniedziałek 3.12.07r.
Z chwili
Zapomnienie 94.12.11/12
cisza… półmrok
z pogodą umierają uczucia, radość
w pokoju, uciszeniu
tylko za oknem hula późna jesień
piszę...
i nie starczy letniej energii do wiosny, czerwca
w domu jeszcze tylko trochę suchych liści
i nasion dębu
sztucznie…
przynosimy kolorowe pomarańcze i cytryny
będzie radość pod choinką i w kaplicy
nie umiemy tak dostojnie i z powagą
umierającemu rokowi uczcić czerń przyrody
Dlatego w końcu,
w białych szatach śniegu,
styczniowe kraje północy znów będą patrzeć
w zmartwychwstanie
i wraz ze śniegowymi bałwanami
oczekiwać przeminięcia
zapomnienie…
o czarnych, długich nocach
i zapomnienie… o twardych (wiecznie) nasionach dębu
Z pamięci
Opowiadania poetyckie
I 93.12.06
I co mi możecie dać za Jezusa?
ten zwykły kawałek folii pokrytej metalem
z nagranym przemówieniem Judasza?
a może trzydzieści już za mało
świat się zmienia stale
o możliwość wygranej trudno
przy tej ilości chętnych każdy chciałby w finale
(loterii) spotkać tego najsłabszego przeciwnika…
I ten naturalny doping najbliższych Ci ludzi
chętnie byś uściskał Go gdy już wiesz
że z Nim wygrałeś a i tak resztę dokończą inni
tak długo czekałeś jakby pracować za grosze
na marny kawałek chleba podany przez bezlitosnego pracodawcę
Zresztą właściwie przegrać też można, wszyscy to znają
gdy się szczęście nie uśmiechnie można gorzko i zapłakać
-i nie ma co myśleć:
jednego w grobowcu z pogrzebem chowają
drugiego na polu, cóż ptaki zjadają
II 93.12.09
I co mi możecie proponować za Jezusa?
może Barabasza lub innych od Annasza do Kajfasza
Ci zawsze wyjdą na swoje, wielcy zawsze mają zwolenników
Wystarczy któregoś wybrać i naśladować
bo zaczyna się od siebie: bierzesz ołówek i zakreślasz
adres, profil nauki, rodzaj usługi,
potem skreślasz z listy nieprzychylnych ludzi
to oni psują ci opinię i robotę nie szkodzi
znajdą się inni co cię docenią rachunek prosty
znane są: miejsce, sposób i metody
nie martw się inni policzą szkody
Właściwie wszystko idzie samo mój drogi
choć czasem ktoś lub raczej coś padnie pod nogi
by się potknąć- o darmowe prośby, żale
zamiast pracę- bo prawo nie liczy się wcale
A nic nie mówiąc- to osąd surowy
kto wysoko mierzy nie ściągając czapki z głowy
i może liczyć na najwyższą karę
kto się do tego i przyłożył w miarę
III 94.01.04
I kto jest za Jezusa?
Człowiek otoczony górami problemów bez miary
na co nie pomogą żadne wiary
Ucieka od sumienia bo za krótkie
do nauki bo zbyt wielka
Czasem zapali przy kościele gdzieś ogarek
a ugasi go pod barem
Mówi: jestem bo- ja, mnie, moje
nie jego, nie jemu, nie On
IV 94.01.04
A może inaczej być, niczym Head and Shoulders
-jedno a dwoje
I choć wiem, że tym nikogo nie zaspokoję
bo jest różnica mniej niż mały a więcej jak wielki
to przecież na myśl przychodzi
że z Wielkiego się najpierw całkiem mały rodzi
Całkiem małym zawsze łatwiej przyjść do Jezusa
zaś góra z górą się nie zejdzie
no i jak?